| "Językowa
corrida.
Jak mówić i pisać poprawnie.
Poradnik dla całej rodziny"
Szczecin 1995 (nakład wyczerpany) |
|
| "Językowa
corrida 2,
czyli walki z bykami ciąg dalszy"
Szczecin 1999 (nakład wyczerpany)
Ilustrował Henryk Sawka |
|
|
"Licz
się ze słowami...
Językowa corrida 3"
Szczecin 2003 (nakład wyczerpany)
Ilustrował Henryk Sawka
Recenzowana w "Języku Polskim" 2004/1 przez
G. Dziamską-Lenart
|
|
|
| .:
Felietony |
Co
się robi na laurach?
Utrwalony
związek frazeologiczny spocząć na laurach jest
dziś najczęściej odtwarzany w niepoprawnej formie "osiąść
na laurach". Takie "pomieszanie" czasowników
wynika zapewne z połączenia dwóch zwrotów: spocząć na
laurach i osiąść na mieliźnie, mających podobne
znaczenie.
Mówimy z dezaprobatą,
że ktoś spoczął na laurach, jeśli przestał się
rozwijać, przestał dobrze pracować, uczyć się itp., ponieważ
osiągnął już jakieś sukcesy, które go zadowoliły. Mówimy
przenośnie, że ktoś osiadł na mieliźnie, jeśli
zaprzestał działalności, wykoleił się życiowo, zrezygnował
z pierwotnych zamiarów, nie osiągnął celu. I jeden, i drugi
zwrot odnosi się do - ogólnie rzecz ujmując - zaniechania
działania. Choć więc ich znaczenia nie są tożsame, jakoś
da się usprawiedliwić ów szkolny błąd "osiąść na laurach".
Nie doceniałam
jednak pomysłowości naszej młodzieży i nie spodziewałam
się, co może uczynić ze zwrotem spocząć na laurach.
Otóż według przepytywanych studentów na laurach można: odpocząć,
zasiąść, usiąść, stanąć, legnąć, zalegnąć, a nawet
położyć się. Takie błędy wynikają z jednej strony
z coraz mniejszej znajomości zasobu frazeologicznego polszczyzny,
z drugiej zaś z coraz skromniejszej wiedzy ogólnej. Młodzi
ludzie nie zawsze wiedzą, że laur inaczej wawrzyn,
był w starożytności symbolem chwały. Wierzono, że jego liście
mogą natchnąć duchem wieszczym lub poetyckim, dlatego wieńczono
nimi poetów, a na noc wkładano pod poduszkę, aby pobudzić
natchnienie. Laur miał też chronić przed uderzeniem pioruna,
dlatego cesarze nosili wieńce laurowe, zwłaszcza w czasie
burzy. Laurem olimpijskim wieńczono głowy zwycięzców igrzysk
olimpijskich. Od słowa laur pochodzi laureat,
czyli zwycięzca w zawodach, zdobywca nagrody za wybitne
osiągnięcia twórcze, a także laurka, dziecinne
powinszowanie wykaligrafowane na arkuszu papieru, ozdobione
kolorowym rysunkiem. W dawnej polszczyźnie laurowo
znaczyło 'uroczyście, dostojnie, pompatycznie'. Dziś zbierać
laury to cieszyć się uznaniem za swoje osiągnięcia.
Nie można dowolnie
wymieniać wyrazów w utrwalonych związkach frazeologicznych,
gdyż ginie wtedy ich metaforyczne znaczenie. Co zatem można
robić na laurach? Wyłącznie spoczywać, choć nie
życzę tego nikomu, bo z tego stanu prosta droga do utknięcia
na mieliźnie.
|
|
Że
czy iż?
- W uzasadnieniu wyroku
napisano, że oskarżony nie wykazał żadnej
skruchy.
- W uzasadnieniu wyroku
napisano, iż oskarżony nie wykazał żadnej
skruchy.
Przytoczone zdania różnią się
między sobą formą spójnika: że - iż. Czy któraś z
tych form jest lepsza? Nie, tylko każda z nich właściwa jest
innemu poziomowi polszczyzny.
Spójnik iż ma charakter książkowy,
oficjalny. Uroczyście oświadczam, iż żadnej innej przed
tobą nie kochałem. W tak podniośle sformułowanym zapewnieniu
wyraz iż jest zastosowane właściwie i nie razi swoją oficjalnością.
Nie znajdziemy też żadnych uchybień w takim na przykład zdaniu:
Ania powiedziała, że spodobała jej się moja praca.
Gdyby jednak w przytoczonych wypowiedzeniach zamienić spójniki
okazałoby się, że tylko wypowiedź ze spójnikiem że zyskuje
aprobatę normy: Uroczyście oświadczam, że żadnej innej
przed tobą nie kochałem. Natomiast zdanie: Ania powiedziała,
iż spodobała jej się moja praca byłoby językowo niespójne,
a książkowy wyraz iż wprowadzałby do tego zdania stylistyczny
dysonans.
Takie bowiem mamy zastrzeżenia
do spójnika iż: nadużywa się go w języku potocznym i w stylu
dziennikarskim, stosując zamiast neutralnego że. Według autorów
Nowego słownika poprawnej polszczyzny spójnika iż
można używać tylko wtedy, gdy się chce uniknąć kilkakrotnego
powtórzenie spójnika że w jednym zdaniu. Np. Wiedział,
że go śledzą i nie dadzą mu spokoju za to, iż wydał wtedy
ich wspólnika. W innych wypadkach używanie go jest manieryczne
i pretensjonalne.
Nieco inne zdanie na ten temat
miał Witold Doroszewski, który tak pisał: "Spójnika iż
nigdy nie używa się w mowie potocznej. Niektórzy w tekstach
pisanych używają formy iż w wypadkach, kiedy chodzi
o to, żeby uniknąć powtórzenia spójnika że, na przykład:
spodziewał się, że posłyszy, iż jej tam nie było.
Nie jest to jednak zabieg stylistyczny godny polecenia: widać
że ktoś nie umiał sobie ze zdaniem lepiej poradzić, a użycie
w charakterze wariantów form że - iż nie ratuje sytuacji."
Choć zgadzam się ze zdaniem
Profesora wiem, że czasem nie sposób inaczej zdania sformułować,
jak tylko stosując podwójny spójnik że. Wtedy forma
iż pomaga w zachowaniu stylistycznego i składniowego
ładu wypowiedzi. |
|
Na miasto
Iść na miasto czy do miasta? - takie pytanie
często stawiają współcześni Polacy. Wyrażenie na miasto
wydaje się pytającym niepoprawne, a na pewno gorsze niż do
miasta. Rzeczywiście, zwrot iść na miasto jest
nacechowany potoczne, ale nie jest błędny. Zgodnie z normą
językową do miasta idziemy wtedy, gdy znajdujemy
się poza jego obrębem, na miasto zaś wtedy, gdy wychodzimy
poza dom, aby coś załatwić.
Nasze dylematy i rozterki wynikają z braku rygorystycznych
zasad użycia przyimka na. Można go połączyć z nazwami
dzielnic, np. iść na Pogodno, iść na Pomorzany,
ale trzeba powiedzieć: idę do Śródmieścia (nazwa
dzielnicy), do centrum. Łączymy go z nazwami pewnych
regionów geograficznych, np. jechać na Śląsk, na
Mazury, na Białostocczyznę, ale: do Małopolski,
do Wielkopolski, w Białostockie, w Rzeszowskie.
Mówimy też: jadę na Węgry, na Białoruś,
na Ukrainę, na Morawy, a nie do Białorusi,
do Ukrainy, do Moraw. Możemy też jechać
na Słowację, na Litwę, na Łotwę,
rzadko: do Słowacji, do Litwy, do Łotwy.
Takie zalecenia podaje Nowy słownik poprawnej polszczyzny,
którego autorzy piszą: "Używanie przyimka na z nazwami
pewnych regionów geograficznych i państw jest umotywowane
wielowiekową tradycją, której nie ma powodu zmieniać i nie
oznacza bynajmniej traktowania ich jako terytoriów politycznie
niesamodzielnych".
Przyimek na występuje w kilku tradycyjnych wyrażeniach
wskazujących na ruch do wnętrza obiektu, np. iść na dworzec,
na pocztę, na stację, a także na uniwersytet,
na politechnikę, zarówno w znaczeniu 'do budynku',
jak i 'na studia'. Studiuje się i pracuje na uniwersytecie,
na politechnice, a nie w uniwersytecie,
w politechnice. Uczymy się na ASP, na
WSP, ale przy pełnej nazwie trzeba użyć przyimka w: studiuję
w Akademii Sztuk Pięknych.
Nie należy jednak rozszerzać tradycyjnej łączliwości
przyimka na. Powszechne ostatnio wyrażenia iść
na magazyn, wejść na poczekalnię, odnieść
na sklep, siedzieć na kasie są niepoprawne,
trzeba mówić do magazynu, do poczekalni, do sklepu, w
kasie. Jednocześnie konstrukcje być na zakładzie,
pracować na kopalni, bawić się na świetlicy,
jeść na stołówce, odnieść na portiernię są dopuszczalne
w języku środowiskowym, musimy ich jednak unikać w polszczyźnie
starannej. Tylko w odmianie środowiskowej można powiedzieć:
dyskutowaliśmy o tym na prezydium, na senacie (uczelnianym),
na klubie poselskim, choć lepsze są konstrukcje staranne:
na posiedzeniu prezydium, klubu poselskiego, na obradach
lub w trakcie obrad senatu. |
| |
|
|