Językowa corrida

24.05.2024

Nienajgorzej

Emocje spowodowane ogłoszeniem przez Radę Języka Polskiego jedenastu zmian w regułach ortografii polskiej już na szczęście przycichły. Media, które emocje podsycały, zajęły się innymi sprawami. To dobrze, bo teraz czas na głębszą refleksję i zrozumienie istoty rzeczy.

Zmiany nie są rewolucyjne, nie dotyczą „ogonków, kropeczek i kreseczek”, bo owe znaki diakrytyczne (odróżniające) mają w polszczyźnie bardzo długą tradycję. Nie dotyczą także dwojakich oznaczeń tych samych głosek: rz i ż, ó i u, ch i h, bo i te są historycznie uzasadnione. Kilku porządkujących zmian wymagała natomiast zasada konwencjonalna, a w jej obrębie łączna i rozdzielna pisownia wyrazów.

Spójrzmy na pisownię liczebnika pół. Piszemy go łącznie w złożeniach: półnauka, półzabawa, półkpiąco, półpoważnie, półspał, półczuwał. Ale gdy dwa wyrazy służą określeniu jednego pojęcia (procesu, stanu, cechy), wyraz pół należało zapisać rozdzielnie: To była pół nauka, pół zabawa albo Patrzył pół kpiąco, pół poważnie albo Jan pół spał, pół czuwał. Pisownia tych wyrazów wymagała od piszącego drobiazgowej analizy znaczeniowej tekstu, a słownikowe objaśnienie reguły nie uzasadniało rozdzielnej pisowni pół. Teraz wszystko jest jasne: bez względu na to, w jakim sąsiedztwie występują wyrazy złożone z elementem pół, ich pisownia jest łączna: utwór półfantastyczny, półrealistyczny.

Ujednolicona została też zasada obejmująca pisownię cząstek wyrazowych niby- i quasi-. Do tej pory pisaliśmy je z łącznikiem: niby-artysta, niby-ludowy, quasi-deficyt, quasi-nauka i łącznie, jeśli był to termin przyrodniczy lub astronomiczny: nibybłona, nibyjagoda, nibygwiazda. Teraz pisownia jest jednolita, łączna: nibyartysta, nibygotyk, nibyludowy, quasiopiekun, quasinauka, quasipostępowy. Cząstki niby- wskazującej na pozory bycia kimś lub czymś innym nie należy mylić z pisanym rozdzielnie przyimkiem niby występującym w porównaniach: miękki niby gąbka, wysoki niby topola.

Chyba najtrudniejszą dla naszych oczu jest zmiana dotycząca łącznej pisowni nie- z przymiotnikami i przysłówkami odprzymiotnikowymi. Do tej pory pisaliśmy łącznie tylko formy w stopniu równym: niemiły, niedrogi, niedobry, niedaleko, nieprędko, nieczęsto. Te same wyrazy w stopniu wyższym i najwyższym pisane były rozłącznie. Dlaczego? Trudno powiedzieć. Wprowadzona zmiana ujednolica pisownię wszystkich przymiotników i przysłówków ze słowem nie w stopniu równym, wyższym i najwyższym: niemiły, niemilszy, nienajmilszy; niedrogo, niedrożnej, nienajdrożej.

Dlaczego to trudne dla naszych oczu? Bo uczymy się ortografii także oczami, zapamiętujemy wygląd wyrazu, a słowo nienajgorzej chwilowo wygląda niecodziennie. Ale rozum szybko pomoże zaakceptować tę zmianę, zwłaszcza że i ona ujednolica szczegółowe i nie zawsze zasadne reguły.

17.05.2024

Jestem Szczecinianką

Cóż to był za dzień ta miniona środa! Media rozgrzane do czerwoności! Mocne słowa podsycające poczucie zagrożenia: „rewolucja!”, „szok i niedowierzanie!, „wstrząsająca decyzja!”, „wywrócony stolik!”, „potężna reforma!”, „Czy Was Bóg opuścił?” i tym podobne.

Co tak bardzo wstrząsnęło dziennikarzy i użytkowników internetu? To jedenaście zmian w zasadach ortografii ogłoszonych przez Radę Języka Polskiego. Jedenaście spośród 172 zasad obejmujących pisownię wielkich i małych liter oraz pisownię łączną, rozdzielną i z łącznikiem. Jedenaście najbardziej rozchwianych, niejasnych, kłopotliwych reguł, wymagających od piszącego drobiazgowej analizy tekstu, uruchamiania wiedzy gramatycznej, przypominania wyjątków. Jedenaście zmian, które ujednolicają i upraszczają reguły ortografii, a jednocześnie sankcjonują powszechną praktykę pisownianą.

Pewnie niejeden raz zastanawialiśmy się, dlaczego wszystkie nazwy mieszkańców pisze się wielką literą, a tylko mieszkańcy miast zapisywani są literą małą? Dlaczego: ZiemianinEuropejczykPolakKaszub, ale: szczeciniankawrocławiankapoznaniak? Ten kłopotliwy wyjątek został właśnie usunięty. Teraz możemy o sobie pisać wielką literą: SzczecinianiePoznaniacyGdańszczanie. Wielką literą można (ale nie trzeba) zapisywać także ekspresywne nazwy etniczne, na przykład: Angol albo angolŻabojad albo żabojadSzkop albo szkop. Dodam, że etyczna ocena tych nazw nie należy do kompetencji kodyfikatorów normy ortograficznej (choć tego oczekiwali niektórzy komentatorzy). Te nazwy po prostu są w naszym języku, więc powinny być objęte regułami pisowni.

Inną zmianą jest ujednolicenie zapisu nazw wyrobów przemysłowych. Dotąd pisownia była zróżnicowana: nazwy firm i marek trzeba było pisać wielką literą: samochód marki Ford albo samochód „Ford”,  ale gdy pisaliśmy o swoim samochodzie, musieliśmy użyć małej litery: Jeżdżę fordem. Nie zawsze było to jasne, toteż wielu piszących wybierało we wszystkich kontekstach wielką literę. I ta praktyka została teraz zaakceptowana.

W regułach ortograficznych jest zasada, która nawet dobrze piszącym Polakom sprawia kłopot. Chodzi o pisownię przymiotników utworzonych od imion własnych, na przykład mickiewiczowskimolierowski. Jeśli przymiotnik odpowiada na pytanie jaki? – obowiązuje pisownia małą literą: rok mickiewiczowskikomedia molierowska, jeśli odpowiada na pytanie czyj? – piszemy literą wielką: epopeja Mickiewiczowskadramat Szekspirowski. Nie jest łatwo odróżnić te dwa typy przymiotników, dlatego zasadę ujednolicono: wszystkie przymiotniki, także pochodzące od imion własnych, pisze się małą literą.

Czy omówione zmiany to „istna rewolucja” ortograficzna? Na pewno nie. Jestem przekonana, że po początkowym oporze (wszak lubimy swoje przyzwyczajenia, nawet jeśli są kłopotliwe), przyjmiemy te propozycje z ulgą. O innych zmianach napiszę w następnych felietonach.

10.05.2024

W Szczecinie i w Toruniu

Czy jest jakaś reguła odmiany nazw miejscowych? – pytają mnie moi przyjaciele zwiedzający zakątki Polski. Czy zasadą jest, że jeśli nazwa miasta kończy się na -ń to jesteśmy w -niu (w Toruniu), a jeśli na -n to jesteśmy w -nie (w Szczecinie)? – dopytują trochę żartobliwie. 

Owszem, w odniesieniu do nazw zakończonych na spółgłoskę można taką zasadę sformułować. Trzeba jednak uruchomić podstawową wiedzę z gramatyki i przypomnieć sobie, że istnieją spółgłoski twarde, miękkie i stwardniałe. Czy musimy je tak precyzyjnie określać? Nie jest to konieczne, wystarczy pamiętać, że jeśli nazwa kończy na spółgłoskę nzwtsr, czyli głoskę twardą, to w miejscowniku ma końcówkę -e. Na przykład: Żulin – w Żulinie,  Łobez – w ŁobzieBoguszów – w BoguszowieWykrot – w WykrocieUrsus – w UrsusieWawer – w Wawrze. Jeśli nazwa kończy się na spółgłoskę ńść (miękką), cczszrzż (stwardniałą) albo na spółgłoski kgchl, to w miejscowniku ma końcówkę -u. Przykładowo: Toruń –  w ToruniuBrześć – w BrześciuSolec – w SolcuRawicz – w RawiczuTłuszcz – w TłuszczuKalisz – w KaliszuKiekrz – w KiekrzuParadyż – w ParadyżuŚwidnik – w ŚwidnikuKołobrzeg – w KołobrzeguWałbrzych – w WałbrzychuKrasnopol – Krasnopolu 

Zwykle nie przywołujemy tak szczegółowych zasad gramatycznych. Gdy pojawi się problem, po prostu zaglądamy do słowników (albo pytamy przyjaciół) i rozstrzygamy wątpliwości związane z konkretną nazwą. Trzeba jednak przyznać, że nie wszystkie nazwy miejscowe da się tak prosto gramatycznie opisać. 

Weźmy na przykład nazwy żeńskie: NiskaSucha, LimanowaKudowaJabłonna, Włoszczowa. Zbudowane są identycznie, ale jedne odmieniają się jak przymiotniki: NiskiejSuchejLimanowej, inne jak rzeczowniki żeńskie: KudowyJabłonnyWłoszczowy. Zdarza się, że narzucona norma rozmija się ze zwyczajem językowym mieszkańców. Tak jest w wypadku nazwy Bełczna, której przymiotnikową odmianę zalecają autorzy „Słownika nazw miejscowości i mieszkańców”: Bełcznejw Bełcznej, ale mieszkańcy wolą odmianę rzeczownikową: Bełcznyw Bełcznie. Inaczej jest z nazwą Włoszczowa. Wspomniany słownik zaleca odmianę rzeczownikową: Włoszczowywe Włoszczowie, taką też formę narzucają inne współczesne słowniki. Ale „Słownik poprawnej polszczyzny” z 1980 roku podawał odmianę przymiotnikową: we Włoszczowej i przestrzegał: nie we Włoszczowie!. Tymczasem wcześniejszy „Słownik poprawnej polszczyzny” z 1958 roku zalecał formę rzeczownikową: we Włoszczowie. Sprawdziłam na urzędowych stronach Włoszczowy: tu się stosuje formy rzeczownikowe. A jak mówią mieszkańcy? Warto ich zapytać …  

Na szczęście nie wszystkie nazwy są tak gramatycznie kłopotliwe. W większości reguły poprawnościowe idą w parze ze zwyczajem językowym.

03.05.2024

Coraz krócej

Jakie mamy czasy, każdy wie: pełne pośpiechu, piętrzących się zadań i obowiązków. Trzeba dużo robić i skutecznie o tym komunikować. Rzecz jasna, taki sposób użytkowania języka nie jest niczym nowym. Tendencja do skrótowości jest naturalną cechą komunikowania, a kryterium ekonomiczności to jedno z narzędzi oceny poprawności językowej. Współcześnie jednak kondensacja przekazu jest dość daleko posunięta, czasem nawet poza granice zrozumiałości.

Trwa majówka, więc weźmy za przykład rzeczowniki z formantem -ówka, niegdyś charakterystyczne tylko dla języka potocznego, dziś tworzone powszechnie. Są to jednowyrazowe określenia, tzw. uniwerbizmy, zastępujące nazwy wielowyrazowe o tym samym znaczeniu: majówka, podstawówka, motorówka, ciężarówka, złotówka itp. Ta grupa wyrazów rozrasta się błyskawicznie: kablówka, budżetówka, filmówka, sieciówka, wirusówka, jelitówka, zimówka (‘opona zimowa’, czy jest skrócona nazwa letnich opon?). Ażeby zrozumieć, co znaczą wyrazy: czasówka, foliówka, igłówka, wieńcówka, firmówka, krajówka, podmalówka, objazdówka, marcówka, czerwcówka i wiele innych, trzeba znać środowiskowe realia.

Efektem językowej skrótowości jest rozrost skrótowców, czyli wyrazów utworzonych z pierwszych liter nazw wielowyrazowych. Rozumiemy ich sens, jeśli odnoszą się do znanych instytucji: ZUS, PZU, MON, PZPN, TOPR albo partii politycznych: PO, PiS itp. Więcej wysiłku trzeba włożyć, by rozszyfrować sens mniej znanych nazw: RPO – Rzecznik Praw Obywatelskich, NCK – Narodowe Centrum Kultury, NCBR – Narodowe Centrum Badań i Rozwoju itd. W internecie, w którym porozumiewanie się wyzwoliło dodatkowe pokłady językowej kreatywności, możemy spotkać podobne sposoby komunikacji „na skróty”, choć nie zawsze oparte na uznanych regułach. Tylko młodzi uczestnicy komunikacyjnej wspólnoty potrafią rozszyfrować skróty: cb ‘ciebie’, spk ‘spoko, spokojnie’, NW ‘nie wiem’, OMG (angielskie Oh my God) ‘coś zaskakującego’, ct ‘co tam’, dzk ‘dzięki’, tb ‘tobie’, a nawet JTCK ‘jak coś to kom’, ATSD ‘a tak swoją drogą’, ZW ‘zaraz wracam’, ZTCW ‘z tego co wiem’ i wiele innych doraźnie tworzonych. A w języku mówionym posługują się wyrazami jedno- albo dwusylabowymi: cze ‘cześć’, ziom ‘ziomek’, wzrusz ‘wzruszenie’, najgo ‘najgorzej’, niezręcz ‘niezręczność’, nara ‘na razie’ itp. Nie ma co ukrywać, niektóre z tych skróconych słówek już są własnością nas wszystkich…

Potrzeba komunikatów krótkich i zwartych nie ogranicza się, rzecz jasna, do słownictwa potocznego czy młodzieżowego. Takie wymogi stawiamy całym tekstom, z którymi obcujemy na co dzień, zwłaszcza w prasie czy w portalach internetowych. Od nadawców e-maili i autorów wpisów w mediach społecznościowych oczekujemy krótkiej i zwartej treści.

Tego samego wymagamy od urzędników kierujących do obywateli różnorodne pisma.

Ale prosta polszczyzna w urzędach to już zupełnie inny temat.

26.04.2024

Szelest polszczyzny

Ogólnie wiadomo, że kochamy język polski, ale warto sprawdzić, w czym i jak się ta miłość przejawia. Dlatego z okazji Dnia Języka Ojczystego grupa językoznawców przeprowadziła sondę wśród Polaków na temat ich postawy wobec polszczyzny. Wniosek ogólny jest taki: język ojczysty nie jest nam obojętny. Ponad 1/3 ankietowanych przyznała, że pokłóciła się kiedyś o to, jak się powinno mówić albo pisać. Kłócimy się głównie z rodziną i znajomymi, dużo rzadziej w sieci. Jesteśmy społeczeństwem wrażliwym na językowe kwestie, co potwierdza także bogata korespondencja kierowana do poradni językowych.

O co się kłócimy? O to, co w języku nowe, i o to, co w nim tradycyjne. Starsze pokolenie broni form utrwalonych w powszechnym zwyczaju i niechętnie przyjmuje nowości językowe. Młodsi natomiast, zwłaszcza kobiety, walczą o feminatywy, uznając je za przejaw nowoczesności. Ogólnie jednak ankietowani twierdzą, że polszczyzna jest bardziej tradycyjna, niż nowoczesna. Na takie postrzeganie języka ojczystego może mieć wpływ szkoła i jej sztywne programy, słabo odpowiadające wymogom współczesności.

Ale o własnej sprawności językowej myślimy dobrze i sobie samym stawiamy dobre stopnie. Tak wynika z sondażu, w którym średnio 20% Polaków wystawiłoby sobie szóstkę, 38% piątkę, a 30% czwórkę. Tylko niewielki procent ankietowanych ma świadomość swoich niedociągnięć: 7%  wystawia sobie trójkę, 2% – dwójkę,  a 1% – jedynkę. Gdy doskwiera nam brak wiedzy o mechanizmach języka, sięgamy do różnych źródeł poprawnościowych. Młodsi szukają odpowiedzi w internecie: w wyszukiwarkach, w słownikach, na portalach poświęconych poprawnej polszczyźnie. Starsi – około 1/5 badanych – w słownikach papierowych.

Na pytanie, gdzie się najładniej mówi po polsku, ankietowani najczęściej wybierają odpowiedź: w teatrze. Świadczy to o tradycyjnym postrzeganiu teatru jako świątyni sztuki i źródła pięknej polszczyzny (nie zawsze odpowiadające rzeczywistości). Świadczy też o tym, że mówiąc o ładnym języku, myślimy o języku mówionym. Drugim bowiem miejscem, gdzie słychać ładny język, jest dla ankietowanych radio. Jednak radia słuchają głównie osoby starsze i to one wybrały tę odpowiedź. Nie cenimy natomiast ani języka w kościele, ani w urzędach. I aż 19% badanych napisało, że nigdzie nie słychać ładnej polszczyzny! Zastanawiające…

Ale ogólnie lubimy nasz język, choć prawie połowa ankietowanych uważa, że to najtrudniejszy język świataPodoba się nam w nim to, że „ączy” i „szumi”. I że “szeleści”. Że słychać w nim „ą”, „ę”, „sz”, „ż”, „z”, „c”, „dz”. Nawet dla ortografii – tej szkolnej zmory – mamy dużo przyjaznych uczuć, bo blisko 70% procent ankietowanych lubi „kropeczki” i „kreseczki” odróżniające „ó” od „u”, a „ż” od „rz”.

W sumie do języka ojczystego mamy stosunek raczej pozytywny, a na pewno emocjonalny. Zachęcam Czytelników do odwiedzenia strony Rady Języka Polskiego i wczytania się w szczegóły sondażu. Jest o czym myśleć!

19.04.2024

Tajemnice mianownika

Mianownik liczby mnogiej rzeczowników jest przypadkiem dość skomplikowanym. Jego forma zależy od rodzaju gramatycznego i budowy wyrazu. Choć nie musimy znać niuansów gramatycznych, by mówić poprawnie, to jednak warto wiedzieć, jakie znaczenia niosą końcówki tego przypadka.

Zajmijmy się tylko rzeczownikami męskimi. Wahania co do formy mianownika w liczbie mnogiej wynikają z możliwości dołączania różnych końcówek do tego samego słowa. Końcówkę -owie z reguły przybierają rzeczowniki będące tytułem, nazwą zawodu, godności, stanowiska, narodowości, stopnia pokrewieństwa. Ale do niektórych można przyłączyć też końcówkę -y: profesorowie i profesorzy, doktorowie i doktorzy, psychologowie i psycholodzy, rektorowie i rektorzy, inżynierowie i inżynierzy. Dłuższą chwilę dyskutowaliśmy ze studentami o tym, która forma jest właściwsza: profesorzy czy profesorowie. Moja sugestia, że zwyczajową i zgodną z językową tradycją jest forma profesorowie, nie została przyjęta ze zbytnim entuzjazmem. Dla studentów forma profesorzy jest równie stosowna. Mają rację, bo obie są poprawne, jednak wyczuwa się w nich pewną różnicę w nacechowaniu stylistycznym: ta z końcówką -owie w większym stopniu wyraża szacunek. Ale to już chyba nie jest przez młodsze pokolenie zauważalne. Przy okazji dowiedziałam się, że w szkole średniej zanika zwyczaj zwracania się tą formą do nauczycieli, co niegdyś było oczywistością. Tak się czasy zmieniają…

Ciekawym przykładem jest też nazwa mieszkańców Norwegii. Słowniki języka polskiego, nawet te najnowsze, podają tylko formę Norwegowie, ale w użyciu jest także forma Norwedzy, notowana jedynie w „Wielkim słowniku poprawnej polszczyzny”. Tu też się coś zmienia…

Nie do wszystkich nazw z tej grupy możemy jednak przyłączyć obie końcówki. Tylko na -owie kończą się takie rzeczowniki, jak monarchowiekardynałowiekrólowiesędziowie. I choć dawniej osobowy rzeczownik królowie miał postać króle, zachowaną do dziś w nazwie święta Trzech Króli, to współcześnie forma króle nie określa już osób tylko ‘króliki’ albo ‘figurę w kartach’. A czy nazwy dziadkowiewujkowie też mogą mieć w mianowniku inną końcówkę niż -owie? Mogą, ale wtedy zmieni się ich nacechowanie. Dziadki i wujki są formami potocznymi, ekspresywnymi, żartobliwymi.

Bo końcówka -y/-i użyta zamiast końcówki -owie może sygnalizować emocje. Gdy powiemy: chłopyadwokatystudentyprofesory, to uwydatnimy uczuciowe zabarwienie tych nazw, zwykle negatywne: głupie chłopychciwe adwokatyleniwe studentywredne profesory. Ekspresywności doda im też zmiana rodzaju gramatycznego z męskoosobowego na niemęskoosobowy, co sygnalizują żeńskie formy przydawek: głupiechciweleniwewredne.

Tak to niepozorna końcówka jednego tylko przypadka gramatycznego otwiera przed nami nowe obszary: przeobrażeń kulturowych, zmian językowych zwyczajów, różnorodnych uczuć i emocji. I to jest w gramatyce najbardziej fascynujące.

12.04.2024

Bratu i szwagrowi

Niedawno w gronie przyjaciół dyskutowaliśmy o twórczości pewnego pisarza. Jeden z dyskutantów zawahał się, gdy miał powiedzieć, że pisarz ów sporo uwagi poświęca Śląsku? Śląskowi? Jaka forma jest właściwa?

Wątpliwości kolegi wynikają z potrzeby zastosowania celownika, najrzadziej używanego przypadka gramatycznego. Fakt, że stawiamy go na trzecim miejscu, gdy wymieniamy nazwy przypadków, jest tradycją przejętą z łaciny i nie odzwierciedla jego pozycji w tekstach. Wahania przy wyborze właściwej formy celownika rzeczowników męskich potęguje także wariantywności końcówek: -u albo -owi.

Końcówka -u jest w celowniku znacznie rzadsza, przybiera ją współcześnie kilkanaście bardzo starych rzeczowników: bratuojcuchłopupanuksiędzuBogupsukotulwudiabłuświatu. Jednak w czasach prasłowiańskich i w początkach rozwoju polszczyzny była to najczęstsza końcówka celownika, końcówkę -owi przybierało tylko kilka rzeczowników. Ale to właśnie końcówka -owi zwyciężyła i dziś wszystkie rzeczowniki męskie poza wyżej wymienionymi, kończą się na -owiczłowiekowisąsiadowiszwagrowisamochodowikwiatowisłoniowimisiowi itd. Gdy zamiast -owi wybierzemy w tych rzeczownikach końcówkę -u, to wypowiedź nabierze charakteru żartobliwego: Oczko się urwało temu misiuTego kwiatu to pół światu.

Skoro jednak – zapytają czytelnicy – początkowo końcówka -owi w celowniku była znacznie rzadsza niż końcówka -u, to dlaczego właśnie ona zwyciężyła? To proste: zadziałała tu potrzeba stosowania form wyrazistych, jednoznacznych. Końcówka -u może być bowiem zakończeniem zarówno dopełniacza: długopis-uzeszyt-ubudyni-u, jak i miejscownika: o kufl-uo Mark-uo budynk-u i wołacza: Stach-u!słoni-u!wujk-u!, a także form dawnej liczny podwójnej: ocz-uusz-uw ręk-u. Tymczasem końcówka -owi przysługuje tylko celownikowi i nie powtarza się w żadnym innym przypadku! Nic więc dziwnego, że bardziej lub mniej świadomie nasi przodkowie zaczęli wybierać właśnie ją, stąd jej dzisiejsza dominacja.

Czasem końcówka -owi dodana do rzeczownika kończącego się w celowniku na -u sygnalizuje inne znaczenie słowa. Formy osłu i osłowi nazywają różne obiekty: forma z końcówką -u odsyła do zwierzęcia, a z końcówką -owi do człowieka, którego uznajemy za głupca. Podobnie jest z formami Bogu i bogowi. Pierwsza odnosi się do znaczenia ‘stwórca’, druga do znaczenia ‘istota otoczona kultem’, np. Hades – bóg podziemia. Taki zabieg uświadamia, jak ogromne możliwości tkwią w gramatyce.

Co do Śląska, to sprawa jest prosta: w celowniku ma końcówkę -owi, podobnie jak Gdańsk – GdańskowiKołobrzeg – Kołobrzegowi. A z trudniejszych form celownikowych przypomnę jeszcze takie: Kraków – Krakowowidzień – dniowimech – mchowilen – lnowirów – rowowicudzysłów – cudzysłowowiowies – owsowi. W razie wątpliwości słowniki (papierowe i internetowe) mamy pod ręką!

05.04.2024

Dwojaczki

Różne są potrzeby użytkowników polszczyzny. Jedni narzekają, że nasz język jest zbyt trudny, a gramatyka zbyt zawiła, innym natomiast form i znaczeń jest trochę za mało, więc szukają nowych. Do takiej refleksji skłoniły mnie dwa pytania przysłane do uniwersyteckiej poradni językowej.

Pierwsze dotyczyło rodzaju gramatycznego rzeczownika krople użytego w znaczeniu ‘lekarstwo w płynie, które zażywa się po kilka kropli’: krople na sercekrople do nosakrople do oczu. „Chciałbym użyć liczebnika do określenia, ile takich kropli używam – pisze korespondent poradni. –  Nie w znaczeniu, ile kropli wkrapiam, ale ile rodzajów kropli używam. Gdybym powiedział, że codziennie używam dwie krople, to by znaczyło, że zakraplam jedną kroplę, a po niej drugą, a nie o to chodzi. Czy mogę powiedzieć: Codziennie używam dwoje kropli?”.

Reguły gramatyczne polszczyzny nie przewidują łączenia rzeczownika żeńskiego kropla, krople z liczebnikiem zbiorowym. Kropla łączy się z liczebnikiem głównym: dwie krople, dwóch kropli. Tak jest i wtedy, gdy wyraz krople oznacza ‘lekarstwo’: Codziennie używam dwóch kropli: Farma i Natura. Można też – żeby nie tworzyć wypowiedzi dwuznacznej – sformułować to tak: Codziennie używam dwóch rodzajów kropli: Farma i Natura. Gdy stawiamy wyraz krople w mianowniku, na przykład: Na stoliku stoją krople, to mamy na myśli jakąś ich postać: opakowanie, buteleczkę. I tych właśnie określeń, które z kropli tworzą zamkniętą całość, musimy użyć, gdy chcemy powiedzieć o dwóch rodzajach  lekarstwa: Na stoliku stoją dwie buteleczki/dwa opakowania kropli do oczu.  

Mojej drugiej korespondentce potrzebna jest konkretna forma gramatyczna: „Czy w odniesieniu do rzeczownika dwojaczki można użyć liczby pojedynczej, czyli dwojaczek albo dwojaczka?”. We współczesnej polszczyźnie dwojaczki, inaczej ‘bliźnięta’, nie mają liczby pojedynczej. Dawniej istniała forma dwojak określająca ‘jedno z dwojga dzieci z tego samego porodu’, inaczej ‘bliźniak’, ale już się jej chyba nie używa. Dwojak to także ‘podwójny garnek gliniany z uchem w miejscu spojenia’, a jeszcze dawniej – ‘moneta dwugroszowa’. Dziś rzeczownik dwojaki to tylko dwa połączone naczynia, dwojaczki zaś to i ‘naczynia’, i ‘dzieci’.

Czy można od słowa dwojaczki w znaczeniu ‘bliźnięta’ utworzyć liczbę pojedynczą? Mechanizmy słowotwórcze polszczyzny dają taką możliwość: w rodzaju męskim to dwojaczek, w rodzaju żeńskim – dwojaczka. Czy takie formy są w użyciu? Chyba nie, bo nie notują ich słowniki, nie ma ich też w korpusach języka polskiego. Można utworzyć liczbę pojedynczą od synonimu bliźnięta, ale bliźnię czyli ‘dziecię razem z innym urodzone’ to też już nieco przestarzała forma. No i nie o to korespondentce chodziło…

29.03.2024

By, aby, żeby

O wyjaśnienie znaczenia i pisowni słowa by prosi czytelnik moich felietonów podpisujący się jako „Pilny student prawa”. Znalazł bowiem w internecie wyraz, który go zafrapował: wychylylybyśmy – i sprowokował do postawienia pytań. Trudno mi się odnieść do tej nietypowej formy wyrazowej, bo traktuję ją jako ortograficzny żart naśladujący wymowę słowa wychylilibyśmy. Taką postać ma forma drugiej osoby liczby mnogiej trybu przypuszczającego czasownika wychylić.

Tworzenie form tego trybu jest jednym z zadań elementu słownego byposzłabymmiałbyśwziąłbywidzielibyśmypisalibyściemówiliby itp. W formach pierwszej i drugiej osoby obu liczb cząstka -by łączy się z końcówkami czasownika: -m-śmy-ście. Zarówno -by, jak i czasownikowe końcówki, a także opisany w poprzednim felietonie zaimek się należą do ruchomych elementów językowych. W praktyce owa ruchomość polega na ich dowolnym szyku. Końcówki czasownikowe mogą się łączyć z różnymi wyrazami: Zrobiliśmy to i Myśmy to zrobili. W różnych miejscach zdania stawiamy też cząstkę byMusiałaby to najpierw zrobić, Ona by to najpierw musiała zrobić. Słowo by jest tu partykułą, czyli wyrazem, który – sam niewielki – ma moc zmieniania sensu wypowiedzi. Jest wszak różnica między wychyliliśmy a wychylilibyśmy. Ale partykuły to temat na inne opowiadanie…

By jest także samodzielnym słowem, mogącym pełnić w zdaniu funkcję spójnika. Jako spójnik ma sporo zadań polegających na łączeniu członów w wypowiedzeniu złożonym. Może na przykład informować o celu: Mówił to, by zrobić wrażenie. Może sygnalizować następstwo czynności: Wrócił z wyprawy, by zaraz wyruszyć w kolejną. Może też łączyć składnik zdania z wtrąceniem: Postąpił nierozsądnie, by nie powiedzieć, głupio albo: Oto pierwsze, gorące - by tak rzec - egzemplarze tej monografii.

Ze słowem by mamy też trochę kłopotów składniowych i ortograficznych. Pierwsze wynikają z niepewności, czy formy byabyżeby mają takie samo znaczenie i czy można ich używać zamiennie. Można, jeśli są spójnikami. Mogę powiedzieć: Postępuj tak, by/aby/żeby się później nie wstydzić. Ich wybór zależny jest od poziomu stylistycznego tekstu. Słowo by występuje też w potocznych konstrukcjach: Jak by nie byłoCo by nie powiedziećKto by nie przyszedłGdzie by nie poszedł. Norma ich nie akceptuje, ale w zwyczaju językowym są zakorzenione.

Największe kłopoty mamy chyba z pisownią tej cząstki, bo szczegółowych reguł jest sporo. Najogólniej można powiedzieć, że jeśli by występuje w zdaniu jako spójnik, zapisujemy go rozdzielnie. Jeśli jednak jest partykułą, to pisze się albo łącznie, albo rozdzielnie, w zależności od tego, z jaką kategorią wyrazów sąsiaduje. Więc bez słownika ortograficznego ani rusz…

Życzę Państwu, by święta Wielkanocne były spokojne i pogodne.

22.03.2024

Było się tu i tam

Dzisiejszą refleksję językową dedykuję „Pilnemu studentowi prawa”, czyli komentatorowi mojego kurierowego felietonu, ukrywającemu się pod takim właśnie nickiem. Pilny student prosi o wyjaśnienie funkcji i miejsca w zdaniu dwóch wyrazów: by i się. Każdy z tych wyrazów zasługuje na oddzielne omówienie, dlatego dziś rozpatrzę tylko zaimek się. Zanim przejdę do właściwego wątku, wyjaśnię, że angielski nick to inaczej ‘pseudonim używany w internecie’, a czasownika dedykować użyłam w tradycyjnym znaczeniu ‘ofiarowywać’, a nie ‘przeznaczać’.

Zaimek się zwykle towarzyszy czasownikowi i komunikuje, że wykonawca czynności sam jej podlega: Myję sięUczesał sięPrzekonała się, albo że jest jej wykonawcą: Zrobi sięByło się tu i tam.  Czasami się stoi przy czasowniku po to, by wzmocnić czynność. Nie ma wtedy charakteru zwrotnego, tylko modyfikuje znaczenie czasownika. Pytać sięwrócić sięchwytać siępatrzeć siękochać się to więcej, intensywniej albo inaczej niż pytaćwrócićchwytaćpatrzećkochać.

Zaimek się jest ruchomym elementem zdania, toteż powinien często zmieniać swoje miejsce. Może stać po czasowniku, i jest to jego najczęstsza pozycja, może też stać przed czasownikiem. W zasadzie może zajmować dowolne położenie, bo tylko dwa miejsca w zdaniu: początek i koniec, są dla niego niewłaściwe. Nie możemy powiedzieć: Się zdarzyło wiele złego, bo się jest formą słabą, a początek zdania wymaga mocnego elementu: Zdarzyło się wiele złego. Postawienie słabego się na początku zdania tworzy szyk nienaturalny dla polszczyzny. Taki szyk możliwy jest tylko wtedy, gdy chcemy wyrazić jakieś emocje albo zażartować: Się porobiłoSię wylałoSię wie!

Koniec zdania to dla zaimka się też nie zawsze właściwe miejsce. Irytujący jest głos w windzie, który informuje, że: Drzwi zamykają się, jakby nie można było nagrać po polsku: Drzwi się zamykają. Niezgrabnie brzmi komunikat: Dzisiejsze zebranie nie odbędzie się, lepiej go sformułować na przykład tak: Informujemy, że dzisiejsze zebranie się nie odbędzie. Rzecz jasna, jeśli zdanie składa się tylko z czasownika i zaimka, to kolejność jest oczywista: Postaraj sięCzęstujcie sięZachmurzyło się.   

We wzorcowo napisanym tekście zaimek się powinien swobodnie po zdaniu wędrować. Najlepszym miejscem jest dla niego pozycja bezpośrednio przed czasownikiem: Uważaj, żebyś się nie skaleczył, może też stać kilka miejsc przed czasownikiem: To się tylko tak panu wydajeNie chcę się z tobą ciągle kłócić. Nie mamy tu jednak żadnego normatywnego rygoru, wszystko zależy od melodii zdania.

Czy stawianie się po czasowniku jest wpływem języka rosyjskiego? Wątpię, bo dziś polszczyzna nie ulega rosyjskim wpływom. To raczej efekt ogólniejszej tendencji do unieruchamiania różnych form językowych. Dotyczy to zwłaszcza cząstek -śmy-ście, które łączymy głównie z czasownikiem: Dobrze zrobiliście, a bardzo rzadko z innymi wyrazami: Dobrzeście zrobili. Dotyczy to także prób nieodmieniania imion, nazwisk i innych nazw, czego aprobować nie można, bo stoi to w jawnej sprzeczności z duchem polszczyzny.

Używamy plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość. Kontynuując korzystanie z naszej strony, zgadzasz się z naszą polityką dotyczącą plików typu cookies.