Moim zdaniem jest wprost przeciwnie: współcześnie poszerzył się zakres użycia słowa klient, a zawęziło użycie słowa petent. Ale po kolei. Wyraz klient jest bogaty w znaczenia. „Słownik języka polskiego” pod red. Witolda Doroszewskiego wydany w 1961 roku tak go definiuje: ‘interesant załatwiający, zwłaszcza stale, jakieś sprawy w biurze, w warsztacie, w kancelarii adwokata lub notariusza; kupujący, zwłaszcza stale, w jakimś sklepie; gość, zwłaszcza stały, w restauracji, u fryzjera itp.’. Klientem w starożytnym Rzymie był także plebejusz znajdujący się pod prawną opieką patrycjusza, któremu winien był wierność i służbę.
Współcześnie klientami jesteśmy przede wszystkim w sklepie, gdy coś kupujemy, ale także w biurze, urzędzie lub innej instytucji, co zaświadczają nowe słowniki polszczyzny. Zdecydowanie wolimy być klientami niż petentami, bo petent kojarzy się z proszeniem, zabieganiem o coś. Choć w słownikach petent objaśniany jest jako ‘osoba ubiegająca się o coś, składająca swoje podanie w jakiejś instytucji lub załatwiająca coś ustnie w jakimś urzędzie; interesant’, to jednak cytaty ilustrujące to znaczenie bywają nacechowane lekceważąco: „Nie lubił roli petenta, nie lubił prosić, skamlać” jak w „Słowniku języka polskiego” pod red. Witolda Doroszewskiego.
O lekceważącym nacechowaniu słowa petent świadczy też hasło zamieszczone w najbardziej aktualnym „Wielkim słowniku języka polskiego” PAN. Co prawda definicja wydaje się neutralna: ‘osoba, która załatwia jakieś sprawy w urzędzie – instytucji’, ale określające petenta przydawki pokazują jego miejsce w strukturze urzędu: bezradny, biedny, pokorny, skromny, ubogi; agresywny, namolny, natrętny, niezadowolony, oburzony, uciążliwy, upierdliwy, wścibski petent; złośliwi petenci. Negatywne nacechowanie wyrazu petent podkreślają też przytaczane w słowniku zwroty: lekceważyć, zbywać petenta; żądać od petenta; donosić na petentów; naużerać się, rozmawiać z petentami. Czyż trzeba więcej dowodów na to, że petent to już przeszłość? Dziś w urzędach mamy biura obsługi interesantów albo właśnie klientów. A petent niech zostanie w zbiorze słownictwa przestarzałego.
Oczywiście klientem można także nazwać każdego bliżej nieokreślonego mężczyznę, ale to już inny rejestr słownictwa, ekspresywny, bardzo potoczny, a nie o takie znaczenie w tych rozważaniach chodziło.