Językowa corrida

30.04.2026

Niż

W polszczyźnie zdarza się dość często, że jeden wyraz może występować w zdaniu w kilku funkcjach. Nie chodzi mi o homonimy, takie jak babka, która może być babcią, ciastem i ładną dziewczyną, czy kłusować czyli ‘biec kłusem’ albo ‘nielegalnie polować’. Chodzi mi o takie słowa jak tytułowy niż, co to raz jest spójnikiem, raz przyimkiem, a innym razem rzeczownikiem.

Jako rzeczownik niż nie będzie nas tym razem interesował, choć dla porządku odnotujmy jego różne znaczenia: ‘rozległa nizina’: Niż Wschodnioeuropejski, ‘niski poziom czegoś’: niż demograficzny, ‘obszar niskiego ciśnienia atmosferycznego’: niż nad Polską. Jednak bardziej interesujący jest niż w funkcji spójnika i przyimka.

Spójnik niż łączy dwa człony porównania, na przykład: Taniej jest zapobiegać niż leczyć; Wolę umrzeć niż tak żyć; Ma więcej szczęścia niż rozumu; Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. Człony porównania połączone spójnikiem niż mogą być także zdaniami (decyduje o tym obecność czasownika): Wydawał się dużo młodszy, niż był w istocie; Wypadek okazał się dużo poważniejszy, niż się wcześniej zdawało; Obraz był inny, niż się spodziewaliśmy. Zwróćmy uwagę na interpunkcję w tych dwóch typach zdań. Jeśli spójnik niż łączy dwa wyrazy, np. umrzeć i żyć, szczęście i rozum, albo dwa wyrażenia, np. wróbel w garści i gołąb na dachu, to nie stawiamy przed nim przecinka. Jeśli natomiast niż jest wyrazem łączącym dwa zdania, to przecinek jest potrzebny: Zrobił więcej, niż obiecał.

Przyimkowa funkcja wyrazu niż jest bardzo bliska funkcji spójnikowej. Przyimek niż, podobnie jak spójnik niż, występuje w porównaniach, np. Ogórki tańsze niż pomidory. Stoi zwykle po przymiotniku i przysłówku w stopniu wyższym albo po wyrazach inny, inaczej, odwrotny, przeciwny, a także po czasowniku woleć. W niektórych słownikach języka polskiego funkcje spójnikowa i przyimkowa tego wyrazu są rozdzielane, w innych objaśniane łącznie. Dla użytkowników polszczyzny kategoria gramatyczna nie ma większego znaczenia, ważne są natomiast dwie kwestie poprawnościowe.

Pierwsza to omówione już stawianie i niestawianie przecinka przez niż. Druga to zdarzająca się wymiana wyrazu niż na słowo jak. „Nurtuje mnie kwestia używania słowa jak w zastępstwie spójnika niż – pisze korespondentka poradni językowej. – Mam na myśli konstrukcje: lepszy jak poprzedni w znaczeniu lepszy niż poprzedni. Czy jest to regionalizm, czy może jakaś forma archaiczna?” – pyta. Nie, użycia słowa jak zamiast niż nie da się wytłumaczyć inaczej niż tylko nieznajomością reguł składniowych polszczyzny. Więc nie: Wolę kawę jak herbatę, tylko: Wolę kawę niż herbatę. Spójnik jak możliwy jest tylko w konstrukcjach z zaprzeczonym przymiotnikiem w stopniu wyższym: Nie ma nic piękniejszego jak (albo: niż) wschód słońca nad morzem.

Warto dodać, że wyraz niż jest osią konstrukcyjną wielu skrzydlatych słów: Lepszy rydz niż nic; Lepiej późno niż wcale; Lepszy w domu groch, kapusta niż na wojnie kura tłusta; Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego.

24.04.2026

Jak się nazywa?

Pytania o to, jak się ktoś nazywa, najczęściej dotyczą nazw mieszkańców różnych miejscowości. Ale tworzenie innych nazw także może być trudne.

Jak się nazywają mieszkańcy Świętej Heleny i Wyspy Wniebowstąpienia? Czy istnieje jakaś nazwa własna na określenie tych grup? – pyta korespondent poradni językowej. Można oczywiście odpowiedzieć, że nie od wszystkich nazw miejscowych tworzy się nazwy mieszkańców, a do takich chyba należą nazwy wysp Świętej Heleny i Wniebowstąpienia. Spróbujmy jednak pogimnastykować umysł: nazwy mieszkańców tworzy się zwykle za pomocą formantów: -anin, -anka, -anie, więc osoby mieszkające na tych wyspach to Świętohelenianie i Wniebowstąpienianie, a konkretnie Świętohelenianin i Wniebowstąpienianin oraz Świętohelenianka i Wniebowstąpienianka. Ale czy w praktyce językowej takie formy w ogóle istnieją?

Łatwiej jest odpowiedzieć na pytanie, jak się nazywają osoby mieszkające na Mauritiusie: mieszkaniec to Maurytyjczyk (nazwa z formantem -czyk), mieszkanka – Maurytyjka, mieszkańcy zaś to Maurytyjczycy. A kto mieszka w Tarnobrzegu i w Kołobrzegu? Tarnobrzeżanie i Kołobrzeżanie, a konkretnie Tarnobrzeżanin i Tarnobrzeżanka oraz Kołobrzeżanin i Kołobrzeżanka. To raczej łatwe, mimo że w temacie słowotwórczym następuje wymiana głoski g na głoskę ż.

Idźmy dalej: w Szczecinku mieszkają Szczecinczanie: Szczecinczanin i Szczecinczanka, w Serocku mieszkają Serocczanie: Serocczanin i Serocczanka, w RydzeRyżanie: Ryżanin i Ryżanka, na Sardynii zaś – Sardyńczycy: Sardyńczyk (także z formantem –czyk), Sardynianka a. Sardynka. I nie ma znaczenia, że sardynka to także ryba, a ryżanka to zupa. W większości języków występują homonimy, czyli wyrazy mające taką samą formę, ale różne znaczenie. Z tym problemem dajemy sobie świetnie radę. No chyba że chodzi o żeńskie nazwy zawodów, stanowisk i godności. Wtedy homonimiczność jest „śmieszna” i „zawstydzająca”, no bo jakże to nazywać kobietę pływającą na statku – marynarką, a kobietę piekącą torty – cukierniczką! Otóż można, bo jest to ten sam niekwestionowany mechanizm słowotwórczo-semantyczny co w nazwach Sardynka/sardynka, Finka/finka, Kanadyjka/kanadyjka czy Polka/polka.

Zostawmy jednak ten wielokrotnie podejmowany wątek, ale pozostańmy przy nazwach osobowych kobiet. Choć minęły już czasy, gdy kobiety nosiły nazwiska informujące o ich stanie cywilnym, to wciąż można zadać pytanie, jak się nazywa czyjaś żona i córka. Chodzi o nazwiska tworzone od nazwisk męskich, zwłaszcza tych trudnych fonetycznie. Żonę pana Nowaka można nazwać panią Nowakową (jeśli się zgodzi), żonę pana Waręgi – panią Waręgową albo Warężyną. Córka pana Nowaka to Nowakówka, córka pana Kotuli to Kotulówna lub Kotulanka, ale córka to pana Waręgi to tylko Warężanka.

Polskie słowotwórstwo do najłatwiejszych nie należy, więc warto wiedzieć, według jakich mechanizmów tworzy się różne trudne nazwy.

17.04.2026

Spór o słowa

To niewiarygodne, jak jeden mały wyraz może rozpalać społeczne emocje! Zwłaszcza gdy jest to wyraz niesamodzielny, czyli taki, który sam w sobie nie ma znaczenia, nie pełni żadnej funkcji , a w zdaniu musi występować razem z innym słowem. A jednak ma moc wszczynania ogólnospołecznej dyskusji.

Pamiętam niedawny czas, gdy obiektem takich emocji stał się spójnik tudzież . Słowo książkowe, jednak wciąż żywe, obecne w tekstach literackich i w starannej mowie. Jednak w 2018 roku podczas Narodowego Czytania tekst „Przedwiośnia” Stefana Żeromskiego został „wyczyszczony” ze słowa tudzież . „Osoba cenzorska”, przygotowująca tekst do czytania przez prezydencką parę uznała, że słowo jest rzadkie i nieznane współczesnym Polakom. To wystarczyło, by rozpoczęła się powszechna dyskusja, a w efekcie umocnienie pozycji tego spójnika. Niektórzy jego zwolennicy nawet nosili koszulki i torby z hasłem tudzież , łączącym „tych, co wiedzą”.

O słowie tudzież z perspektywy historycznej mówił profesor Jerzy Bralczyk: „ Dziwne słowo, oryginalnie i podniośle mówiące, że też. Ponieważ dawniej odnosiło się do miejsca, w jego składzie mamy i tu , i –dzie , jak w gdzie i ówdzie , i partykułę –ż(e) , która wskazuje i wzmacnia. Tudzież – ‘w tym samym miejscu’, potem ‘w tym samym czasie’, wreszcie ‘też’. O żadnym rz nie może być mowy, u oczywiście otwarte, a pisownia z tego wszystkiego łączna, bo te składniki same nie dają sobie rady ”.

A niedawno przedmiotem publicznej dyskusji stał się przyimek wobec. Konkretnie chodziło o jego znaczenie w sformułowaniu: „Osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie”. W słownikach notowanych jest kilka znaczeń przyimka wobec. Może on określać naszą postawę, działania wobec jakiejś osoby czy instytucji: uczucia wobec najbliższych, lojalny wobec podwładnych. Może określać okoliczności o niekorzystnych zwykle konsekwencjach: wobec zagrożenia lawinowego, wobec braku kworum. Bywa podstawą porównania jakichś zjawisk: Wobec twoich kłopotów moje zmartwienia są niewielkie. Komunikuje o obecności danej osoby podczas jakiegoś zdarzenia: Przeprosiła kolegów wobec całej klasy.

Gdy jednak wejrzymy w głąb słowa wobec, a konkretnie gdy zajrzymy do słownika etymologicznego, to znajdziemy bogatszą historię. Wobec, obec, obecny znaczyło pierwotnie ‘ogół, ogólny’, a także ‘gmina, pospólstwo, publiczność’. Różne publiczne obwieszczenia zaczynano słowami: wszem wobec i każdemu z osobna. Wszem, czyli ‘wszystkim’, dziś obecne w powiedzeniach: wszech czasów, ze wszech miar, po wsze czasy. Wobec, czyli ‘ogółowi ludzi zebranych razem’, bo niegdyś obcy to ‘wspólny, społeczny, komunalny’ (stąd obcować ‘być z kimś blisko’). Wszem wobec i każdemu z osobna to ‘wszystkim razem i każdemu z osobna’.

Tak to wygląda z perspektywy historyczno-etymologicznej i semantycznej. Interpretacja znaczenia przyimka wobec zależy więc od kontekstu, a czasem też od tego, co autor miał na myśli i co odbiorca chciał usłyszeć.

10.04.2026

Prużyć i prażyć

Są takie dni w roku, gdy szczególnie skupiamy się na przygotowywaniu odświętnego jedzenia. Czasem też wydobywamy z zakamarków stare przepisy, by przypomnieć potrawy, które niegdyś gościły na świątecznym stole. A z nimi dawno nieużywane słowa.

Wyrazem, które w mojej rodzinie wywołało pokoleniową dyskusję, jest czasownik prużyć. Gdy po pieczeniu szarlotki zostało trochę obranych jabłek, postanowiłam je uprużyć na konfiturę jabłkową, bo tak się w naszej rodzinnej tradycji robiło. Chyba uprażyć – poprawiła mnie córka. No jednak nie – odparłam, bo nie chcę ich ‘piec, przypiekać, suszyć, palić na ogniu, grzać i skwarzyć’ – jak definiują słowniki czasownik prażyć. Chcę je uprużyć, a więc ‘powoli, z niewielką ilością wody, poddawać działaniu niezbyt wysokiej temperatury’. Można tak prużyć ryż, można kaszę, można cebulkę. O uprużonej cebulce znalazłam w internecie ciekawą wypowiedź: „Cebulka z patelni, delikatnie przysmażona na maśle, z dodatkiem soli i pieprzu. Z nieznanych mi przyczyn na takową mówi się upróżona (nie jestem pewien ortografii). Sformułowanie pochodzi od babci ze wschodu. Z drugiej strony, ostatnio spotkałem się z tym słowem w Poznaniu i zastanowiło mnie, może to jednak polskie wyrażenie? Upróżyć? Uprużyć?”.

Intuicja internauty nie zawiodła. Prużyć ma prawdopodobnie pochodzenie wschodnie, ukraińskie, ale się zadomowiło w polszczyźnie. Dodałabym – w dawnej polszczyźnie, choć swój język za dawny nie uważam. W niektórych słownikach prużyć było jednak utożsamiane z prażyć z powodu bliskości znaczeń. Tę bliskość potwierdzają cytaty ilustrujące słowo prażyć notowane we współczesnym „Wielkim słowniku języka polskiego” PAN: „Przeznaczoną do sosu mąkę prażymy z olejem, następnie zasmażkę rozprowadzamy wodą”; „…na chodniku leżą rozdeptane chorągiewki i strzępy balonów, torebki po prażonej kukurydzy”. No przecież prażona kukurydza to nie ta sama czynność co uprużona cebulka, czyż nie?

Dyskusja o różnicach semantycznych czasowników prażyć i prużyć przypomniała mi prażuchę, potrawę z prażonej mąki żytniej lub gryczanej, sparzonej wrzątkiem i okraszonej tłuszczem, najczęściej słoniną. Czasem dodawano do niej tłuczone ziemniaki. Dziś i nazwa, i potrawa jest pewnie młodemu pokoleniu nieznana.

A skoro mówimy o różnicach w nazwach potraw lub w sposobach ich przyrządzania, to warto zauważyć, że w potyczce: szarlotka czy jabłecznik bezapelacyjnie zwyciężyła szarlotka. Zapożyczona z języka francuskiego szarlotka to ‘kruche ciasto z jabłkami’, a jabłecznik to ‘placek z jabłkami’ (pomijam znaczenie: ‘wino z jabłek’). A co to jest placek? To ‘płaskie, słodkie kruche, biszkoptowe albo drożdżowe ciasto pieczone z różnymi dodatkami’. Tak więc szarlotka z powodzeniem mogłaby być jabłecznikiem, ale wybraliśmy inaczej.

Czy wszyscy na kruche ciasto z jabłkami mówią szarlotka? Tego nie wiem. W moim osobistym słowniku nie ma placka, jest za to szarlotka, jest też prażucha i czasownik prużyć. Ten ostatni będę chronić, bo zawsze lepiej mieć o jedno słowo więcej w wielkim zasobie języka ojczystego.

03.04.2026

Tobie i Wam

Tytułowe wyrazy to zaimki, które w tekście mogą pojawiać się na specjalnych prawach ortograficznych. Choć są wyrazami pospolitymi, można je czasem pisać wielką literą. Kiedy? To zależy od typu tekstu i od tego, czy kierujemy go do osoby adresata.

Zgodnie z ogólną zasadą pisowni wyrazy pospolite pisze się małą literą. Norma ortograficzna dopuszcza użycie wielkiej litery ze względów uczuciowych i grzecznościowych, jest to jednak indywidualna decyzja autora tekstu. Wielką literą można zapisać słowa określające osoby, do których się zwracamy, na przykład: Szanowny Panie Dyrektorze, Droga Anno, Kochany Marku. Można wielką literą pisać o osobach, które chcemy wyróżnić ze względów grzecznościowych albo uczuciowych: Proszę przekazać pozdrowienia Szanownej Małżonce; Gorąco dziękujemy Drogiemu Panu Prezesowi.

Wielką literą piszemy również zaimki odnoszące się do adresata albo do osób mu bliskich: Pozdrawiam Ciebie i całą Twoją Rodzinę. Albo: Pozdrów swoją Mamę i złóż Jej ukłony od mojego Ojca. To ważne: zaimki pisane wielką literą muszą się odnosić do innych osób. Nie zapisujemy tak zaimków, które dotyczą nas samych. Nie piszemy więc: Serdecznie zapraszamy Was do Naszej posiadłości, tylko: Zapraszamy Was do naszej posiadłości. Nie piszemy: Twój dom – Naszą pasją tylko: naszą pasją. Na swojej stronie internetowej nie piszemy: Kilka słów o Mnie, tylko: Kilka słów o mnie, a jeszcze lepiej – Kilka słów o sobie, bo o sobie ani o nas nie pisze się wielką literą.

Czy w płomiennym przemówieniu można napisać: To jest Nasz obowiązek? Też nie, bo pisowni Nasz nie uzasadnia nawet najbardziej podniosły ton. Wielka litera w zaimkach jest znakiem uprzejmości i grzeczności, które kierujemy ku innym, nie ku sobie. A czy można – ktoś zapytał – pisać wielką literą zaimki w tekście skierowanym do dzieci i młodzieży? Oczywiście, jeśli tekst jest do nich adresowany: Kochane Dzieci, Droga Młodzieży, dziś jest Wasze święto. Wiek odbiorców nie ma żadnego znaczenia.

Kwestia pisowni zaimków znalazła się też w kampanii „Ojczysty dodaj do ulubionych” na stronie Narodowego Centrum Kultury. Tam o wielkich literach pisze się jeszcze mocniej: „Nigdy – nigdy! – nie piszemy wielką literą zaimków pierwszoosobowych: ja, mnie, mi, mną, mój, my, nas, nam, nami, nasz. Tylko małą literą piszemy również zaimki: się (siebie) i swój, niezależnie od tego, do kogo się one odnoszą. (…) Form: Jego, Jej, Jemu, – czyli zaimków trzecioosobowych pisanych wielką literą – używamy w zasadzie tylko w dwóch wypadkach: 1) gdy odnoszą się do Boga, 2) gdy odnoszą się do osoby zmarłej”. W moim odczuciu w wypadku zaimków trzecioosobowych można jednak uchylić małą furtkę i o osobie szczególnie czcigodnej pisać Jej, Jego. Ale faktycznie, to sytuacja nieczęsta.

A z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych życzę Wam, Drodzy Czytelnicy, a przy okazji sobie – dni pogodnych, spokojnych i zgodnych.

27.03.2026

Mieć miejsce

O zwrocie mieć miejsce autorzy słowników i poradników językowych mówią z pewnym dystansem. Większość nie uznaje go za błąd, ale wskazuje lepsze sformułowania. Tak jest w słownikach poprawnej polszczyzny, w których pisze się o nim, że jest nadużywany, i proponuje trafniejsze warianty: zdarzać się, dziać się, odbywać się. We współczesnych słownikach ów zwrot traktowany jest dość łagodnie, bo na przykład Stanisław Słoński, autor „Słownika polskich błędów językowych” wydanego w 1947 roku, jednoznaczne uznaje mieć miejsce za błąd językowy.

Dlaczego to sformułowanie jest kontrowersyjne? Niegdyś podkreślano jego nierodzime pochodzenie. Mieć miejsce to kalka z języka obcego, choć trudno powiedzieć, z którego. Taki sam zwrot ma język angielski: take place, niemiecki: stattfinden, francuski: avoir lieu, rosyjski: imiet’ miesto. Jeśli więc jest w wielu językach, to nie tyle chodzi o jego pochodzenie, ile o funkcję, którą można by żartobliwie określić: pożeracz synonimów. Zamiast bowiem natrętnego mieć miejsce można przecież powiedzieć: zdarzyć się, wydarzyć się, odbyć się, dziać się, a nawet modnie zadziać się (choć tego akurat neologizmu nie polecam). Czasem podnosi się jeszcze jeden argument: że mieć miejsce jest kancelaryzmem, który powinien zostać w stylu urzędowym. Nie podzielam tej opinii, bo od dłuższego czasu zabiegamy o prostotę i komunikatywność stylu urzędowego, więc wrzucanie tam skostniałych sformułowań nie przyniesie nam nic dobrego.

Niewątpliwie mieć miejsce jest językową kalką. Jednak nie wszystkie kalki uznaje się za błędy, tylko te, które wypierają rodzime elementy języka. Ale i to kryterium słabnie, gdy jakaś kalka zadomowi się w powszechnym zwyczaju językowym. Tak jest choćby z wyrażeniem rzecz w tym, negatywnie ocenianym przez wydawnictwa normatywne. Podnosi się argument, że jest to kalka z języka rosyjskiego dieło w tom i że lepiej zastąpić je wyrażeniami: chodzi o to, że…, idzie o to, że… Jeśli jednak zastosujemy tu kryterium ekonomiczności środków językowych, to okaże się, że sformułowanie chodzi o to, że ma cztery wyrazy i pięć sylab, a rzecz w tym ma trzy wyrazy i dwie sylaby – zatem w tym boju zwycięża! Ponadto używają go uznani pisarze (a także pisząca te słowa).

Upowszechnia się też inna kalka z języka rosyjskiego: pisać z małej (wielkiej, dużej) litery. Przeciwko niej mamy jeden konkretny argument: wypiera rodzimą konstrukcję składniową: pisać małą (wielką, dużą) literą. Ale gdy przejrzymy korpusy języka polskiego gromadzące miliony tekstów, to zobaczymy, że wyrażenie: z dużej (wielkiej, małej) litery dorównuje częstością użycia wyrażeniu: dużą (wielką, małą) literą. Obowiązująca norma językowa zaleca pisanie dużą, wielką i małą literą¸ ale czas pokaże, która konstrukcja w językowym zwyczaju zwycięży.

20.03.2026

Pan Janeczko

Jak odmieniać i czy odmieniać nazwiska zakończone na samogłoskę -o? To jest pytanie, na które nie ma jednej krótkiej odpowiedzi. Czy odmieniać? Tak! W polszczyźnie – mówiąc żartobliwie – wszystko, co się da, trzeba odmienić, bo nieodmienianie jest „tłamszeniem duszy fleksyjnej Polaka” (jak mawia profesor Jerzy Bralczyk).

Więc odmieniać, ale jak!? Tylko panie nie odmieniają nazwisk zakończonych na -o, ale panowie – raczej tak. Jednak typów takich nazwisk może być kilka, w związku z tym mogą się odmieniać różnie. Nie budzi wątpliwości odmiana znanych nazwisk, bez wahania mówimy: komedie Aleksandra Fredry, obrazy Jana Matejki, plac Tadeusza Kościuszki.

Najczęściej nazwiska zakończone na -o odmieniają się jak rzeczowniki żeńskie. Panowie Janeczko, Łazienko, Kapusto odmieniają swoje nazwiska tak samo, jak panowie Janeczka, Łazienka, Kapusta. W dopełniaczu: Janeczki, Łazienki, Kapusty, w celowniku Janeczce, Łazience, Kapuście. Aby nie pomylić dwóch różnych nazwisk: Janeczko i Janeczka te zakończone na -o bywają nieodmieniane. Jest to poprawne, jeśli towarzyszy im wyraz odmieniony: Rozmawiam z Piotrem Janeczko, Mówię o Janie Łazienko, Idę z Markiem Kapusto. Profesor Mirosław Bańko, autor „Słownika wyrazów trudnych i kłopotliwych” , właściciel podobnego nazwiska, pisze, że tradycja w tym względzie bywa zróżnicowana. Na dowód przytacza tytuł utworu Marii Konopnickiej „Szkolne przygody Pimpusia Sadełko”, a nie Sadełki, jak nakazuje norma językowa. O swoim nazwisku profesor Bańko pisze tak: „Dowodem na to, że mówiący częściej kierują się tu wyczuciem niż regułą, jest fakt, iż autor tej książki dopiero na studiach polonistycznych dowiedział się, że jego nazwisko jest odmienne”. W praktyce o słownikach redagowanych albo pisanych przez profesora mówimy: „słownik Bańki” i nikt z polonistów nie ma tu żadnej fleksyjnej wątpliwości.

Z odmiennością nazwisk zakończonych na -o sprawa jest jednak bardziej zagmatwana. Mamy bowiem nazwiska co prawa zakończone samogłoską -o, ale stojącą po głosce miękkiej: Bizio, Mocio, Funio itp. Ten typ nazwisk podlega innej regule fleksyjnej: odmieniają się jak imiona Stasio, Franio albo jak pieszczotliwe nazwy wujcio, dziadzio. Mówimy więc o Biziu, Mociu, Funiu. Przyglądamy się Biziowi, Mociowi, Funiowi.

A co z nazwiskiem Picasso? Picasso odmienia się podobnie jak Bizio, tylko w miejscowniku ma końcówkę –e: o Picassie. I także możemy tego nazwiska nie odmieniać, jeśli połączymy z odmienionym imieniem. Bezwarunkowo nieodmienne są tylko nazwiska zakończone w wymowie na akcentowane -o, jak Hugo [Igo], Rousseau [Ruso], Boileau [Bualo]. Niektórzy zapewne pomyślą – chociaż tyle…

13.03.2026

Świadek i świadkini

Nazwy żeńskie stanowisk i zawodów szybko się rozpowszechniają i nie budzą już, jak dawniej, niepotrzebnych emocji. Nie uznajemy takich form, jak prezeska, profesorka, wykładowczyni, psycholożka za lekceważące czy deprecjonujące. Feminatywne nazwy są cechą systemową polszczyzny. Ich użycie jest wyborem osoby mówiącej lub piszącej, a czasem wręcz koniecznością.

Nie chodzi więc już o to, czy stosować formy żeńskie, tylko kiedy ich używać i jak tworzyć te, których dotąd nie używaliśmy. A że trzeba się tego nauczyć, dowodzi między innymi znowelizowany artykuł z kodeksu pracy. Nakłada on na pracodawcę konieczność formułowania ogłoszeń o naborze na stanowisko tak, by „nazwy stanowisk były neutralne pod względem płci, a proces rekrutacyjny przebiegał w sposób niedyskryminujący”. Chodzi o to, by unikać dominacji rodzaju męskiego i męskoosobowego, który przede wszystkim odnosi się do płci męskiej. Można to zrobić na kilka sposobów. Można użyć słowa osoba w opisowych określeniach: Poszukujemy osoby (osób) na (jakieś) stanowisko. Można postawić obok siebie rzeczownik męski i żeński: Poszukujemy nauczyciela/nauczycielki, recepcjonistki/recepcjonisty (nauczycieli i nauczycielek, recepcjonistek i recepcjonistów). Polszczyzna daje nam wiele możliwości formułowania informacji, które zapewniają równowagę obu płciom.

Jednak tworzenie nazw żeńskich nie zawsze jest łatwe. Najprościej je utworzyć, dodając przyrostek -ka: portierka, lekarka, prezydentka, komandoska, lotniczka, pilotka, żołnierka, marynarka, planistka, politolożka, socjolożka itp. To, że niektóre z nich, choćby marynarka, pilotka czy cukierniczka, mają swoje homonimiczne pary, nie przeszkadza w ich stosowaniu. Z dwoma znaczeniami nazwy pilot dajemy sobie doskonale radę.

Formy żeńskie tworzą też cząstki -yni/-ini: radczyni, gospodyni, gościni, kierowczyni, świadkini, a także cząstki -ica/-iczka: pracownica/pracowniczka, pomocnica/pomocniczka, społecznica/społeczniczka itp. Może je także tworzyć cząstka -owa, która się jednak wyspecjalizowała w tworzeniu nazw żon: dyrektorowa, prezesowa, prezydentowa, prokuratorowa. Chyba jedynie w trzech wyrazach cząstka -owa sygnalizuje żeńskość, nie tylko zależność od mężczyzny: królowa, krawcowa i szefowa. Królowa nie musi być żoną króla, a krawcowa żona krawca. Z historii znamy niezamężne królowe, a z sąsiedztwa samodzielne krawcowe. Potoczna niegdyś nazwa szefowa dziś może być neutralna w zestawieniach: szefowa prokuratury, szefowa ministerstwa, szefowa banku (dane z Wielkiego słownika języka polskiego PAN).

Wszystkie typy nazw żeńskich są wyrazami pochodnymi (derywatami) od nazw męskich. Taki jest efekt wielowiekowego patriarchalnego ustroju społecznego. Nie ma więc odpowiedzi na proste wydawałoby się pytanie moich studentów: Jeśli żona prezydenta to prezydentowa, to jak nazwać męża prezydentki? W polszczyźnie nie ma mechanizmu słowotwórczego ani cząstek słowotwórczych, które umożliwiłyby utworzenie takiej nazwy. Jeszcze nie ma…

06.03.2026

Wieża Eiffla

Od ponad dwóch miesięcy obowiązują nowe zasady pisowni określonych kategorii wyrazów. Niektóre z zasad zmieniają nasze przyzwyczajenia i budzą obawy, czy je właściwie stosujemy.

Jedną z takich reguł jest pisownia nazw obiektów przestrzeni publicznej. Konkretnie chodzi o słowa towarzyszące nazwom własnym, na przykład: aleja, brama, bulwar, cmentarz, kopiec, kościół, klasztor, molo, most, osiedle, pałac, park, plac, pomnik, rondo, skwer, willa, zamek. Wcześniej traktowaliśmy je jak wyrazy pospolite i pisaliśmy małą literą. Nasz szczeciński pomnik był w słownikach ortograficznych notowany w postaci pomnik Czynu Polaków. Rzecz jasna, pomnik to nazwa pospolita, którą można opuścić, przytaczając nazwę własną, ale czy ktoś powiedziałby: spotkajmy się pod Czynu Polaków? Pod Czynem Polaków? Raczej nie, bo my, Szczecinianie (nowa reguła!), albo spotykamy się pod Pomnikiem Czynu Polaków, albo… pod orłami. Wyrażenie Pomnik Czynu Polaków w całości tworzy nazwę własną, w której wielka litera w słowie pomnik jest teraz usankcjonowana.

Podobnie jest z nazwą Wieża Eiffla. Internauci pytają, czy w nowych zasadach reguła 8.1.2 p. 16, mówiąca o pisowni wielką literą nazw obiektów w przestrzeni publicznej, odnosi się również do tej nazwy? Wątpliwości biorą się stąd, że wyraz wieża nie został wymieniony w przytoczonym wyżej ciągu przykładów. Możemy jednak włączyć wieżę do grupy wyrazów określających rodzaj obiektu, bo ów ciąg jest otwarty, poprzedzony wyrażeniem na przykład, a ponadto nie da się ująć w reguły wszystkich jednostkowych faktów językowych. W przykładach nie ma też zaułka, nie ma wałów, nie ma skarpy, nie ma baszty i wielu innych wyrazów, które mogą poprzedzać nazwę własną obiektu. Mimo to tę nową zasadę można odnieść do Wieży Eiffla, Wieży Bismarcka, Wieży Zielonej, a także do Baszty Dorotki czy do Baszty Siedmiu Płaszczy, bo w nich na pewno wyraz określający rodzaj obiektu wchodzi w obręb nazwy własnej.

A co z wieżą mariacką? Jeśli potraktujemy ją jako część budowli, to zapiszemy tę nazwę małą literą. Jeśli uznamy ją za nazwę własną obiektu przestrzeni publicznej, to pisownia obu członów wielką literą będzie uzasadniona. Nie wiem jednak, czy jest to faktycznie nazwa własna. W tekstach poświęconych wieży mariackiej słowo wieża pisane jest małymi literami, a jako nazwa własna podawana jest Hejnalica.

I jeszcze jedno. Jeśli elementem nazwy jest przyimek albo spójnik, to pisze się go małą literą, np. Plac Żwirki i Wigury, Park przy Bażantarni, Pałac pod Globusem. Przyimek pisze się wielką literą tylko wtedy, gdy stoi po członie ulica, pisanym małą literą: ulica Przy Bażantarni, ulica Na Błonie, ulica Do Przystani.

Nowe zasady ortografii są mniej szczegółowe niż te, do których się przyzwyczailiśmy. Może się zdarzyć, że pisownię konkretnej nazwy trzeba będzie samemu ustalić na podstawie reguły. Sporo przykładów ilustrujących nowe zasady zawiera „Mały słownik ortograficzny. Reguły pisowni 2026”, dostępny na stronie Rady Języka Polskiego.

27.02.2026

Kwazi-

Jedną z nowych zasad ortograficznych jest ujednolicenie pisowni cząstek niby- i quasi-. To ważne cząstki, pozwalające na sygnalizowanie znaczeniowych niuansów. Rodzima cząstka niby- stojąca przed rzeczownikiem albo przymiotnikiem osłabia ich dosłowność, nadaje znaczeniu odcień pozorności, sugeruje, że są czymś nie w pełni: niby-artystaniby-Polakniby-orientalnyniby-demokratyczny. Łacińska cząstka quasi- ma to samo znaczenie, w słownikach objaśniana jest synonimami: jakbynibyrzekomopozornieprawieniemal, np. quasi-naukaquasi-artystycznyquasi-umysłowy.

Przed wprowadzeniem zmian w ortografii obie cząstki w zasadzie były pisane z łącznikiem. W zasadzie, gdyż reguła wyłączała kategorię nazw przyrodniczych i astronomicznych, które z cząstką niby- trzeba było pisać łącznie: nibybłonanibyjagodanibykłosnibyliśćnibynóżkinibytorebkanibygwiazda. Piszący musiał więc nie tylko opanować zasadę, lecz także wykazać się wiedzą specjalistyczną, by nie popełnić ortograficznego błędu. 

Ten wyjątek w zasadzie nie dotyczył pisowni cząstki quasi-, tradycyjnie wymawianej [kwazi]. I znów – w zasadzie, ponieważ łacińskie quasi- ma swój polski odpowiednik: kwazi- występujący w terminach naukowych: kwazicząstkakwazikryształ (choć możliwy jest też zapis: quasi-cząstkaquasi-kryształ). Trzeba przyznać, że wyjątków było w tej regule sporo. Obecnie sprawa jest prosta. Nowa zasada wprowadza łączną pisownię cząstek niby-quasi-kwazi- z wyrazami, przed którymi stoją.

Ale i teraz niektórzy piszący mają wątpliwości. Otóż cząstka kwazi- nie została wymieniona ani w nowych zasadach ortograficznych, ani w „Małym słowniku ortograficznym. Nowe reguły pisowni 2026” (dostępnym na stronie Rady Języka Polskiego). Nie wymieniono jej, ponieważ jej pisownia się nie zmieniła. „Czy to oznacza, że pisownia kwazi- (np. kwazicząstka, kwaziwielomianowy) została zastąpiona pisownią quasi-? – pyta korespondent poradni językowej. – Budzi to obawę o rozchwianie wymowy. Można się spodziewać, że quasicząstka będzie odczytywana jak [kłazicząstka]”.

Cóż powiedzieć… to nie jest wykluczone… Młodsze pokolenie, pozostające pod wpływem języka angielskiego, czasem odczytuje łacińskie wyrazy z angielska. Na przykład łacińskie słowo aqua ‘woda’ ma w wyrazach akwarium, akwamaryna, akwarela tradycyjną fonetyczną postać, ale w anglicyzmie aquapark częściej jest wymawiane jak [akła]. Gdy w obecności młodych ludzi mówię o akwaparku, to bywa, że widzę zdziwione spojrzenia…

Wątpliwe jest natomiast, czy zmieni się wymowa wyrazów kwazicząstka, kwazikryształ, bo terminologia jest raczej stabilna. Jednak trudno przewidzieć, w jakim kierunku pójdą zmiany w języku. Wszystko zależy od naszej potrzeby poszanowania tradycji z jednej strony i od otwarcia się na nowe z drugiej. A na to, jak ostatecznie będzie odczytywana cząstka quasi-, słownikarze i reformatorzy ortografii wpływu nie mają.

Używamy plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość. Kontynuując korzystanie z naszej strony, zgadzasz się z naszą polityką dotyczącą plików typu cookies.