Językowa corrida

06.03.2026

Kwazi-

Od ponad dwóch miesięcy obowiązują nowe zasady pisowni określonych kategorii wyrazów. Niektóre z zasad zmieniają nasze przyzwyczajenia i budzą obawy, czy je właściwie stosujemy.

Jedną z takich reguł jest pisownia nazw obiektów przestrzeni publicznej. Konkretnie chodzi o słowa towarzyszące nazwom własnym, na przykład: aleja, brama, bulwar, cmentarz, kopiec, kościół, klasztor, molo, most, osiedle, pałac, park, plac, pomnik, rondo, skwer, willa, zamek. Wcześniej traktowaliśmy je jak wyrazy pospolite i pisaliśmy małą literą. Nasz szczeciński pomnik był w słownikach ortograficznych notowany w postaci pomnik Czynu Polaków. Rzecz jasna, pomnik to nazwa pospolita, którą można opuścić, przytaczając nazwę własną, ale czy ktoś powiedziałby: spotkajmy się pod Czynu Polaków? Pod Czynem Polaków? Raczej nie, bo my, Szczecinianie (nowa reguła!), albo spotykamy się pod Pomnikiem Czynu Polaków, albo… pod orłami. Wyrażenie Pomnik Czynu Polaków w całości tworzy nazwę własną, w której wielka litera w słowie pomnik jest teraz usankcjonowana.

Podobnie jest z nazwą Wieża Eiffla. Internauci pytają, czy w nowych zasadach reguła 8.1.2 p. 16, mówiąca o pisowni wielką literą nazw obiektów w przestrzeni publicznej, odnosi się również do tej nazwy? Wątpliwości biorą się stąd, że wyraz wieża nie został wymieniony w przytoczonym wyżej ciągu przykładów. Możemy jednak włączyć wieżę do grupy wyrazów określających rodzaj obiektu, bo ów ciąg jest otwarty, poprzedzony wyrażeniem na przykład, a ponadto nie da się ująć w reguły wszystkich jednostkowych faktów językowych. W przykładach nie ma też zaułka, nie ma wałów, nie ma skarpy, nie ma baszty i wielu innych wyrazów, które mogą poprzedzać nazwę własną obiektu. Mimo to tę nową zasadę można odnieść do Wieży Eiffla, Wieży Bismarcka, Wieży Zielonej, a także do Baszty Dorotki czy do Baszty Siedmiu Płaszczy, bo w nich na pewno wyraz określający rodzaj obiektu wchodzi w obręb nazwy własnej.

A co z wieżą mariacką? Jeśli potraktujemy ją jako część budowli, to zapiszemy tę nazwę małą literą. Jeśli uznamy ją za nazwę własną obiektu przestrzeni publicznej, to pisownia obu członów wielką literą będzie uzasadniona. Nie wiem jednak, czy jest to faktycznie nazwa własna. W tekstach poświęconych wieży mariackiej słowo wieża pisane jest małymi literami, a jako nazwa własna podawana jest Hejnalica.

I jeszcze jedno. Jeśli elementem nazwy jest przyimek albo spójnik, to pisze się go małą literą, np. Plac Żwirki i Wigury, Park przy Bażantarni, Pałac pod Globusem. Przyimek pisze się wielką literą tylko wtedy, gdy stoi po członie ulica, pisanym małą literą: ulica Przy Bażantarni, ulica Na Błonie, ulica Do Przystani.

Nowe zasady ortografii są mniej szczegółowe niż te, do których się przyzwyczailiśmy. Może się zdarzyć, że pisownię konkretnej nazwy trzeba będzie samemu ustalić na podstawie reguły. Sporo przykładów ilustrujących nowe zasady zawiera „Mały słownik ortograficzny. Reguły pisowni 2026”, dostępny na stronie Rady Języka Polskiego.

27.02.2026

Kwazi-

Jedną z nowych zasad ortograficznych jest ujednolicenie pisowni cząstek niby- i quasi-. To ważne cząstki, pozwalające na sygnalizowanie znaczeniowych niuansów. Rodzima cząstka niby- stojąca przed rzeczownikiem albo przymiotnikiem osłabia ich dosłowność, nadaje znaczeniu odcień pozorności, sugeruje, że są czymś nie w pełni: niby-artystaniby-Polakniby-orientalnyniby-demokratyczny. Łacińska cząstka quasi- ma to samo znaczenie, w słownikach objaśniana jest synonimami: jakbynibyrzekomopozornieprawieniemal, np. quasi-naukaquasi-artystycznyquasi-umysłowy.

Przed wprowadzeniem zmian w ortografii obie cząstki w zasadzie były pisane z łącznikiem. W zasadzie, gdyż reguła wyłączała kategorię nazw przyrodniczych i astronomicznych, które z cząstką niby- trzeba było pisać łącznie: nibybłonanibyjagodanibykłosnibyliśćnibynóżkinibytorebkanibygwiazda. Piszący musiał więc nie tylko opanować zasadę, lecz także wykazać się wiedzą specjalistyczną, by nie popełnić ortograficznego błędu. 

Ten wyjątek w zasadzie nie dotyczył pisowni cząstki quasi-, tradycyjnie wymawianej [kwazi]. I znów – w zasadzie, ponieważ łacińskie quasi- ma swój polski odpowiednik: kwazi- występujący w terminach naukowych: kwazicząstkakwazikryształ (choć możliwy jest też zapis: quasi-cząstkaquasi-kryształ). Trzeba przyznać, że wyjątków było w tej regule sporo. Obecnie sprawa jest prosta. Nowa zasada wprowadza łączną pisownię cząstek niby-quasi-kwazi- z wyrazami, przed którymi stoją.

Ale i teraz niektórzy piszący mają wątpliwości. Otóż cząstka kwazi- nie została wymieniona ani w nowych zasadach ortograficznych, ani w „Małym słowniku ortograficznym. Nowe reguły pisowni 2026” (dostępnym na stronie Rady Języka Polskiego). Nie wymieniono jej, ponieważ jej pisownia się nie zmieniła. „Czy to oznacza, że pisownia kwazi- (np. kwazicząstka, kwaziwielomianowy) została zastąpiona pisownią quasi-? – pyta korespondent poradni językowej. – Budzi to obawę o rozchwianie wymowy. Można się spodziewać, że quasicząstka będzie odczytywana jak [kłazicząstka]”.

Cóż powiedzieć… to nie jest wykluczone… Młodsze pokolenie, pozostające pod wpływem języka angielskiego, czasem odczytuje łacińskie wyrazy z angielska. Na przykład łacińskie słowo aqua ‘woda’ ma w wyrazach akwarium, akwamaryna, akwarela tradycyjną fonetyczną postać, ale w anglicyzmie aquapark częściej jest wymawiane jak [akła]. Gdy w obecności młodych ludzi mówię o akwaparku, to bywa, że widzę zdziwione spojrzenia…

Wątpliwe jest natomiast, czy zmieni się wymowa wyrazów kwazicząstka, kwazikryształ, bo terminologia jest raczej stabilna. Jednak trudno przewidzieć, w jakim kierunku pójdą zmiany w języku. Wszystko zależy od naszej potrzeby poszanowania tradycji z jednej strony i od otwarcia się na nowe z drugiej. A na to, jak ostatecznie będzie odczytywana cząstka quasi-, słownikarze i reformatorzy ortografii wpływu nie mają.

20.02.2026

Semirunnij

Odmiana nazwisk to niełatwa sprawa. Znam wiele osób, które mówią, że „nazwisk lepiej nie odmieniać”, albo że „moje się nie odmienia”. Takie myślenie najczęściej wynika z nieznajomości reguł. Ale reguły wcale nie są łatwe. Trzeba bowiem rozpoznać nosiciela nazwiska (mężczyzna czy kobieta), trzeba wiedzieć, na jaką głoskę nazwisko się kończy: spółgłoskę czy samogłoskę. Jeśli na spółgłoskę, a nosicielką jest kobieta, to takiego nazwiska się nie odmienia. Jeśli się kończy na samogłoskę -a, to odmieniają je wszyscy właściciele. Jeśli na samogłoski –o, -e, -i, -y, to odmieniają tylko panowie: te na -o, jak rzeczowniki żeńskie, te na –e, -y, -i jak przymiotniki. A i to nie koniec, bo nazwiska panów zakończone na spółgłoskę też mają różne wzorce odmiany... Zaczynamy więc trochę rozumieć tych, którzy mówią, że „nazwisk lepiej nie odmieniać”…

Ale to wcale nie jest lepiej! Powiem więcej: to gorzej! Umiejętność odmiany nazwisk świadczy o głębszej wiedzy o polszczyźnie, szerszych umiejętnościach komunikacyjnych, wyższej kulturze języka. Ponadto nieodmienianie stoi w rażącej sprzeczności z potrzebami użytkowników polszczyzny. Bo w naszym języku odmieniamy wszystko, co da się odmienić, i nawet się nad tym nie zastanawiamy!

O potrzebie odmiany świadczą wątpliwości, jak traktować nazwisko medalisty olimpijskiego, który się nazywa Władimir Semirunnij. Ludzie dzwonią do redakcji, piszą do poradni językowych, pytają językoznawców. Zwróćmy uwagę: nie pytają, czy odmieniać, pytają, jak je odmieniać. Ale odpowiedź nie jest prosta.

Do nazwiska Semirunnij mogą się odnosić dwa wzorce fleksyjne: przymiotnikowy i rzeczownikowy. Struktura nazwiska wskazuje na formę przymiotnikową, więc można by je odmieniać jak przymiotniki: Semirunniego, Semirunnim, jak nazwiska TrockijTrockiego czy BrodskijBrodskim. Jest tu jednak mały kłopot: w normie wzorcowej tak się odmieniają nazwiska wschodniosłowiańskie, w których przed głoskami -ij, -oj stoją głoski „c” albo „s”: Ruckoj, Bogorodckij. W dopełniaczu przybierają formy: Ruckiego, Bogorockiego, Trockiego, Brodskiego.

Mamy też inną możliwość: nazwisko Semirunnij jest zakończone na spółgłoskę, która upoważnia do wyboru deklinacji rzeczownikowej: Semirunnija, Semirunnijowi. Podobnie odmieniają się nazwiska pisarzy: Tołstoj, Tołstoja, Tołstojowi czy Polewoj Polewoja, Polewojowi.

Który wzorzec odmiany nazwiska olimpijskiego medalisty przeważy? Wszystko wskazuje na to, że utrwali się odmiana rzeczownikowa. Taką preferują dziennikarze, którzy piszą o Władimirze Semirunniju i przytaczają słowa Władimira Semirunnija. Wydaje się, że odmiana rzeczownikowa jest łatwiejsza, ale to, który z dwu wzorców się utrwali, zależy od nas wszystkich.

13.02.2026

Ślisko!

– Jak tam u was? Bo u nas ślizgo! – zażartowała znajoma Poznanianka., komentując niedawny atak zimy. – Jest zima, jest ślizgo! Na ulicach prawdziwa ślizgawka! – odparłam rozbawiona, mając świadomość, że używamy formy w języku ogólnym nieakceptowanej.

Przymiotnik śliski ma rodowód prasłowiański. Pierwotną postać ślizki powiązaną ze słowem śliz ‘śluz, szlam’ objaśniano jako ‘śluzowaty, pokryty śluzem; obrzydliwy, wstrętny’, a ślizko to ‘obrzydliwie, odpychająco’. W słownikach etymologicznych znajdziemy też inne wyrazy powiązane ze słowami slizki i śluz: ślimak, ślina, śliz ‘ryba pokryta śluzem’, ślaz ‘roślina wydzielająca lepki płyn’, ślamazara ‘ten, który się ślini, maże, ślimaczy’.

Trudno powiedzieć, czy nasi przodkowie umieli wymówić połączenie dźwięcznej głoski „z” z bezdźwięczną głoską „k” i czy gładko im wychodziło wypowiedzenie słów: ślizko, ślizki. Nam się to nie udaje, bo grupy spółgłoskowe wymawiamy albo bezdźwięcznie, albo dźwięczne. Piszemy na przykład przejażdżka, a wymawiamy [pszejaszczka], piszemy prośba, a mówimy [proźba]. Być może przodkom też to słabo wychodziło, bo współczesny czasownik ślizgać się miał wtedy postać ślizgati. Dziś dźwięczne tematyczne „g” ma cała rodzina wyrazów: ślizgać się, ślizg, ślizgawka, poślizgnąć się, poślizg, wyślizgnąć się, ześlizgnąć się. Ale akceptowane się też formy bez głoski „g”: pośliznąć się, wyśliznąć się, ześliznąć się.

Upodobnienie fonetyczne grupy głoskowej „zk”, które w języku ogólnopolskim przybrało postać bezdźwięczną, w odmianach regionalnych ma wariant dźwięczny. Formy ślizgo na pewno używają mieszkańcy Wielkopolski, czego dowodem jest nie tylko mój dialog z Poznanianką, lecz także hasła w „Słowniku gwary miejskiej Poznania”. Powszechny zasięg ma przymiotnik ślizgi, ilustrowany w słowniku cytatem z wypowiedzi mieszkańca: „Taki karp to cholernie ślizgi – czeba za skrzela złapać, bo jak za ogón, to ci sie wyślizgnie”. Powszechnie używany jest też przysłówek ślizgo, potwierdzony w słowniku cytatem: „Moja świeżo wyfroterowała podłoge i buło tak ślizgo, że musiołym uwożać, żeby się nie obalić”. Z kartoteki „Słownika gwar polskich” dowiemy się, że formy ślizgo i ślizgi są używane także na Śląsku Opolskim, w Małopolsce, na ziemi chełmińsko-dobrzyńskiej i na Kociewiu. Jeśli więc usłyszymy, jak ktoś mówi, że jest bardzo ślizgo, to nie musimy od razu myśleć, że nie zna poprawnej polszczyzny, bo może ma w swoim prywatnym słowniku różne słowa regionalne.

Nie namawiam, rzecz jasna, do mówienia „ślizgo”, zwracam tylko uwagę na fakt, że w naszym szczecińskim języku nie ma regionalizmów. Zachowujemy je co najwyżej w rodzinnych słownikach, często jako żartobliwą ciekawostkę, ale korzeni językowych tu nie mamy…

6.02.2026

Podoba mi się

Zaimek się, bo to on jest bohaterem felietonu, sprawia wielu osobom kłopoty. W zasadzie nie tyle sam zaimek, ile jego miejsce w zdaniu. Jest to bowiem element ruchliwy i trochę niesforny, bo choć może stać w wielu miejscach, to jednak nie we wszystkich. Gdzie może, a gdzie nie powinien się znaleźć?

Najlepszym miejscem dla niego jest pozycja przed czasownikiem: Uważaj, żebyś się nie skaleczył. Z siebie samych się śmiejecie. Pozycja po czasowniku też jest właściwa: Nie słuchasz się mamy, posłuchasz się lekarza. Modliła się o zdrowie dla ojca. Te dwie pozycje są wzorcowe, a wybór którejś z nich zależy od kolejności innych składników zdania. Czasem zaimek może dzielić od czasownika jakiś inny wyraz: Nie chcę się z nim nieustannie spierać. Jak widać, słowo się może zajmować w zasadzie dowolne miejsce w środku zdania. Nie może tylko zaczynać zdania, ani go kończyć. Jest bowiem nieakcentowanym elementem składniowym, który tworzy akcentową całość z sąsiadującym wyrazem: Myję się dwa razy dziennie – to dobry szyk zdania, a Się myję dwa razy dziennie to szyk wykoślawiony. Taki szyk bywa celowy tylko w wypowiedziach żartobliwych: Się panie częstują, Się wie!, Się wylało.

Mniej jednoznaczne jest miejsce zaimka się na końcu zdania. Na pewno nie jest zbyt zgrabna znana urzędowa formuła: Po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględnia się. Lepszy byłyby taki choćby szyk: Po odejściu od kasy reklamacji się nie uwzględnia. Ale w zdaniach składających się z samego orzeczenia zaimek się musi zamykać wypowiedź, bo innej możliwości nie ma: Zmierzcha się, Zachmurzyło się, Robi się, Posuń się, Ubierz się, Uczę się.

Pewne kontrowersje mogą się pojawić w zdaniach złożonych, w których jeden z członów składa się tylko z orzeczenia. Czy lepsze jest zdanie: Na wygnaniu schudł i postarzał się, czy zdanie: Na wygnaniu schudł i się postarzał? Gdyby drugi człon: Postarzał się był samodzielnym zdaniem, to końcowe miejsce wyrazu się nie budziłoby wątpliwości. Ale to zdanie jest częścią większej konstrukcji składniowej, więc zaimek może w nim stać przed czasownikiem. Nie oznacza to, że pierwsze zdanie jest niepoprawne. Mamy tu wybór, tak jak w innych podobnie zbudowanych zdaniach: Wracajmy i ogrzejmy się albo Wracajmy i się ogrzejmy, Spojrzał i zasmucił się albo: Spojrzał i się zasmucił.

Zauważalną tendencją we współczesnej polszczyźnie jest unieruchamianie ruchomych elementów zdania. Oprócz zaimka się są to jeszcze cząstki -by, -byś, -byśmy, -byście (o których wkrótce napiszę). Tymczasem dzięki ich ruchomości zdania nie są schematyczne i szablonowe, lepiej brzmią, a cały tekst nabiera swoistej melodii.

31.01.2026

Eluni i Sylwii

Zmiany w ortografii, które obowiązują od początku 2026 roku, obejmują pisownię wielkich i małych liter oraz pisownię łączną i rozdzielną. Bez zmian pozostają wyrazy z historycznie ukształtowanymi znakami: ó, u, rz, ż, ch, h. Nie zmienia się także zasada morfologiczna, mająca związek z gramatyczną postacią wyrazów.

Tymczasem są w pisowni trudne miejsca, które wiele osób chciałoby uprościć. Taką kłopotliwą regułą jest dobór końcówki w dopełniaczu, celowniku i miejscowniku liczby pojedynczej rzeczowników żeńskich zakończonych na -ja: misja, aleja, lub –ia: szałwia, apatia. „Jak je zapisać: z pojedynczą czy podwójną samogłoską „i”, czy może „ji”? – pytają osoby ślące listy do poradni językowych. Faktycznie, nie jest to prosta zasada, a jej szczegółowe reguły nie mają charakteru umownego, są bowiem związane z budową wyrazów i z ich pochodzeniem.

Wyrazy, w których cząstka -ja stoi po spółgłoskach s, z, c, mają w dopełniaczu, celowniku i miejscowniku zakończenie –ji: misja – misji, poezja – poezji, edukacja – edukacji. Ale jeśli zakończenie -ja stoi po samogłosce, to w tych przypadkach gramatycznych kończą się na –i: aleja – alei, nadzieja – nadziei, epopeja – epopei.

Jeśli wyraz w mianowniku jest zakończony na –ia, to dobór końcówki zależy od tego, jak go wymawiamy, czy jest przyswojony i jaka spółgłoska owo zakończenie poprzedza. Jeśli

-ia stoi po spółgłoskach wargowych: p, b, f, w, m, to bez względu na wymowę w wyrazach rodzimych i przyswojonych piszemy -i: głębia - głębi, hrabia - hrabi, ziemia - ziemi. W wyrazach obcych natomiast po tychże spółgłoskach stawiamy zakończenie -ii, np. mafia - mafii, szałwia – szałwii, epidemia - epidemii. Po spółgłoskach t, d, r, l, k, g, ch wyrazy obce też mają w tych przypadkach zakończenie -ii, np. empatia - empatii, kwestia - kwestii, ewangelia - ewangelii, hierarchia - hierarchii.

Jeśli w rzeczownikach żeńskich przed zakończeniem -ia stoi spółgłoska n, na przykład Gdynia, Dania, to końcówka w dopełniaczu, celowniku i miejscowniku zależy od ich wymowy w mianowniku. W wyrazach Elunia, Gdynia, jaskinia końcowe –nia wymawiamy jak [ńia], więc w przypadkach zależnych dodajemy zakończenie –ni: Eluni, Gdyni, jaskini. Jeśli jednak zakończenie wyrazu wymawiamy jak [-ńja], to w dopełniaczu, celowniku i miejscowniku piszemy -nii, np. Dania – Danii, harmonia – harmonii, ironia – ironii. Najlepiej tę zasadę zobrazują wyrazy mające taką samą pisownię, ale wymawiane inaczej: Mania – Mani, mania – manii. Imię Mania wymawiamy z miękkim [ń], w słowie mania słychać głoskę [j].

Proste? Ależ skąd! Każdy się myli, nawet profesor Jan Miodek, który – wpisując swego czasu dedykację pani Sylwii, nie mógł sobie przypomnieć końcówki celownika, więc napisał Sylwce. Tę anegdotę Profesor chętnie opowiada, czym podnosi na nas na duchu, gdy się gubimy w niuansach ortografii.

Ale od czegóż mamy słowniki!? Stoją na półkach, są dostępne w internecie. Nic, tylko sprawdzać i utrwalać tę niełatwą zasadę pisowni.

23.01.2026

Dowieźli!

Kilkanaście dni temu Szczecinianie (nowa pisownia!), a z nimi „cała Polska” (jak to się dzisiaj zwykło mówić) zachwycali się promem Jantar Unity stojącym przy szczecińskim nabrzeżu. I ja się nim zachwyciłam, bo tak wspaniałej i ogromnej jednostki pływającej jeszcze nie widziałam. Czytałam o nim informacje, z dumą słuchałam wypowiedzi przedstawicieli władz.

Zaniepokoił mnie jednak głos ministra, który powiedział tak: „Mogę powiedzieć wprost: dowieźliśmy ten projekt. Najnowocześniejszy prom w polskiej flocie, Jantar Unity”. Matko jedyna! – pomyślałam ze zgrozą. Dowieźli prom? Jak? Czym? Skąd? I czemu nie przypłynął sam!? Aż mnie w końcu oświeciło! Dowieźli, czyli spełnili oczekiwania, osiągnęli cel, nie zawiedli! Tak mówią ci, którzy uwielbiają językowe nowinki, a dowozić to jedno z tych nowych modnych słów.

Tradycyjne znaczenie czasownika dowozić to ‘wioząc kogoś lub coś, dostarczać daną osobę, zwierzę lub rzecz do jakiegoś miejsca’. W nowym znaczeniu dowozić to ‘spełniać obietnice albo czyjeś oczekiwania lub wymagania’. Skąd się wzięło? Rzecz jasna, z angielszczyzny, głównego źródła najnowszych zapożyczeń. To anglicyzm ukryty w tradycyjnej formie wyrazowej, odpowiednik angielskiego to deliver ‘'dotrzymać słowa, wywiązać się z obowiązków'. Okazuje się jednak, że notuje je „Wielki słownik języka polskiego” PAN, a to znaczy, że nowe dowozić nie jest już słowną efemerydą, tylko wchodzi w zasób najnowszej polszczyzny.

Ale najpierw przechwycili je młodzi. W słowniku slangu Miejski pl. dowozić jest objaśniane tak: ‘spełniać oczekiwania, osiągać wcześniej założone cele, nie zawodzić, utrzymywać wysoki poziom. Określenie stosowane jest np. w stosunku do filmów i seriali, które osoba recenzująca ocenia pozytywnie’. I ma taką oto słownikową ilustrację podszytą sarkazmem: „Czym się różni pizzeria od piłkarskiej reprezentacji Polski? Pizzeria dowozi”. W Obserwatorium Językowym Uniwersytetu Warszawskiego dowozić odnotowano w kilku subtelnie zróżnicowanych znaczeniach. I jako ‘spełniać obietnice’: „Bardzo udany ‘film. Dowozi w aspekcie rozrywkowym..”, i jako ‘zapewniać lub robić to, co się obiecało’: „Kolejny raz CD PROJEKT Red nie dowozi terminu pojawienia się gry Wiedźmin 3”. Choć jest w opisywane jako słowo potoczne, nieco żartobliwe, używane częściej przez młodzież, to cytaty w „Wielkim słowniku języka polskiego” temu przeczą: „Z punktu widzenia pracodawcy, czy szefa zespołu, pracownik, który “nie dowozi”, to problem” (serwisy.gazetaprawna.pl), „…jednak muszę powiedzieć, że jak on coś mówi, to zwykle dowozi” (internet, maciejgnyszka.pl).

Okazuje się więc, że dowozić, czyli spełniać oczekiwania, to słowo nie tak nowe, jak mi się wcześniej wydawało. Co o nim sądzę? Na razie jestem sceptyczna, bo tradycyjne znaczenie jest mocno zakorzenione w moim osobistym słowniku. Ale nie ma co narzekać, najważniejsze, że prom dowieźli!

16.01.2026

Homonimy

„Pewien żarłok nienażarty raz wygłodniał nie na żarty i wywiesił szyld na płocie, że ochotę ma na płocie”. Jerzy Ficowski, autor wierszyka (cytowanego tu we fragmencie), wykorzystał charakterystyczną dla polszczyzny cechę, jaką jest homonimia. Homonimy to dwa wyrazy o identycznej formie mające różne znaczenia. W naszym języku mamy ich sporo. Są homonimy całkowite, czyli takie, które we wszystkich formach gramatycznych mają tę samą postać. Ich znaczenia uwypuklają się w kontekście całej wypowiedzi. Bez trudu wydobędziemy właściwy sens homonimu para w takich dwóch zdaniach: Nad garnkiem unosi się para i Młoda para wita weselnych gości.

Homonimami mogą być rzeczowniki: babka ‘babcia’, babka ‘ładna dziewczyna’ (wyraz chyba już przestarzały) i babka ‘rodzaj ciasta’, laska ‘przedmiot służący do podpierania się’ i laska ‘ładna dziewczyna’, pokój ‘pomieszczenie’ i pokój ‘czas bez wojny’, pilot ‘człowiek’ i pilot ‘przedmiot’, granat ‘pocisk’ i granat ‘drzewo, owoc’, tren ‘utwór literacki lub muzyczny’ i tren ‘długi ogon sukni ciągnący się po ziemi’. Homonimami są też inne części mowy, na przykład czasowniki: napuszyć się ‘nastroszyć pióra (o ptakach)’ i napuszyć się ‘chwalić się, pysznić się’, kłusować ‘biec kłusem’ i kłusować ‘polować nielegalnie’, pikować ‘przeszywać materiał’, ‘rozsadzać młode rośliny’, a także ‘wykonywać lot nurkowy (o samolocie)’.

Homonimami mogą być także formy gramatyczne różnych wyrazów, na przykład: piła (rzeczownik) i piła (czasownik), piątek ‘dzień tygodnia’ i piątek ‘dopełniacz liczby mnogiej rzeczownika piątka’, a z cytowanego wierszyka: płocie ‘narzędnik rzeczownika płot’ i ‘mianownik liczby mnogiej rzeczownika płoć’. Czasem jedna forma wyrazowa tworzy z drugą formą homonimię i całkowitą, i częściową. Takim wyrazem jest staw, który ma dwa rzeczownikowe znaczenia: ‘zbiornik wodny’ i ‘staw kolanowy, barkowy (termin anatomiczny)’. Staw to także forma gramatyczna trybu rozkazującego czasownika stawić, występującego na przykład we frazeologizmie: stawić czoło (czoła) komuś lub czemuś ‘przeciwstawiać się, nie zgadzać się na coś’: „Kolego, staw czoło tym trudnościom!”. O stawie piszę dlatego, że na tegorocznym próbnym egzaminie ósmoklasisty z języka polskiego pojawiło się zadanie polegające na ułożeniu dwóch zdań z tym wyrazem, który – jak widać – może mieć trzy różne znaczenia.

A skoro homonimiczność jest cechą polszczyzny, to nie powinny denerwować ani gorszyć takie nazwy żeńskie, jak oficerki ‘panie ze stopniem oficera’, marynarka ‘pani wykonująca zawód marynarza’, cukierniczka ‘kobieta wykonująca zawód cukiernika’ czy premierka ‘kobieta na stanowisku premiera’. Po prostu w tych parach homonimów jedna forma jest utrwalona w uzusie, a do drugiej się przyzwyczajamy. Ale każda z nich systemowo przynależy do naszego języka.

09.01.2026

Super pomysł!

Skoro mamy rok 2026, to mamy też nową ortografię. Zmian jest niewiele, wszystkie dotyczą zasady konwencjonalnej: wielkich i małych liter oraz łącznej i rozdzielnej pisowni wyrazów.

Większość zmian sankcjonuje nasze przyzwyczajenia i utrwala pisownię, którą faktycznie już od dawna stosujemy. Nie jest to ukłon w stronę „nieuków”, jak niektórzy oceniają zmiany, bo nawet osoby rygorystycznie przestrzegające zasad pisowni miewały wątpliwości. Jedną z takich reguł jest łączna pisownia przedrostków.

Polskie przedrostki nie sprawiają kłopotu, piszemy bez wahania: bezproblemowo, dokopać, międzyludzki, nabrudzić, nadgniły, odbiorca, pochwalić, poderwać, ponadczasowy, przedmałżeński, ukłuć, wciągnąć, zgasić, zabłądzić itp. Wątpliwości pojawiają się wtedy, gdy chcemy zapisać cząstki obce, zwłaszcza takie jak super-, ekstra-, mega-, eko-, mini-, turbo-, trans- itp. Są przedrostkami, więc ich pisownia musi być łączna: superarbiter, ekstraklasa, megabajt, minispódniczka, turbodoładowanie. Jednak kilku z tych cząstek używamy tak, jakby były samodzielnymi wyrazami: Na wycieczce mieliśmy super pogodę i Na wyciecze mieliśmy pogodę super. Jak to zapisać? W pierwszym zdaniu zgodnie z regułą trzeba było pisać superpogoda. W drugim super wystąpiło jako samodzielny wyraz. Jak pisaliśmy to pierwsze zdanie? Różnie, raz poprawnie, raz niepoprawnie. A teraz mamy wybór. Można napisać superpogoda i super pogoda, minispódniczka i mini spódniczka, ekstrazarobki i ekstra zarobki. I nie dlatego, że nie wiadomo, jak pisać, tylko dlatego, że zgodnie z intencją piszącego użyte są albo jako przedrostki, albo jako samodzielne wyrazy.

Inną zmianą jest możliwość oddzielnego zapisywania cząstki -by ze spójnikami. Dotychczas reguły określające pisownię tej cząstki nie były łatwe, wymagały nie tylko znajomości gramatyki, lecz także akceptacji postaci niektórych wyrazów. Trzeba było bowiem pisać: alboby, boby, zatemby, toby, zanimby, zaśby itp. Niektórzy piszący świadomie unikali tych wyrazów, bo się z ich wyglądem nie mogli pogodzić. Nowa reguła oddziela cząstkę -by od spójnika, możemy więc pisać: Gdybyś przyszedł, to byś wiedział; Nie zjadł śniadania, bo by się spóźnił na pociąg. Jest to logiczne, wszak cząstka -by znaczeniowo łączy się w tych zdaniach nie ze spójnikiem, tylko z czasownikiem: wiedziałbyś, spóźniłby się. Stąd decyzja o rozłącznej pisowni.

Nie uległa natomiast zmianie pisownia takich wyrazów jak: aby, ażeby, byleby, chociażby, choćby, czyżby, gdyby, gdzieżby, iżby, jakby, jakoby, jakżeby, niby, niżby, żeby. Zresztą, czy ktoś chciałby je pisać oddzielnie?

02.01.2026

Nową Mazdą w Nowy Rok

Witajcie w nowym 2026 roku! Właśnie wchodzą w życie zmiany w polskiej ortografii. Nie są takie straszne, jak by się mogło wydawać, bo jest ich niewiele, a większość po prostu aprobuje nasze przyzwyczajenia.

Mnie cieszy zmiana dotycząca pisowni nazw firm, marek i modeli wyrobów przemysłowych. Już nie musimy rozważać, jaką literą zapisać nazwę własnego samochodu: czy wielką, bo tak się pisze nazwy marek, czy małą, bo się pisze nazwy pojedynczych egzemplarzy. Dotąd trzeba było pisać: Kupiłam samochód Mazdy, ale: Kupiłam mazdę. Zmiana nazwy własnej w nazwę pospolitą była trochę niezrozumiała, wszak chodzi o ten sam samochód. W praktyce wiele osób wybierało w obu zdaniach wielką literę i ten zwyczaj został przez normę ortograficzną usankcjonowany. Nowa pisownia nie dotyczy tylko nazw samochodów, ale obejmuje wszystkie nazwy wyrobów przemysłowych i ich pojedynczych egzemplarzy. Teraz będziemy pić Cisowiankę, zażywać Apap, pracować na Asusie (komputer), a do rozmów telefonicznych używać Nokii. Zasada stała się jednolita i spójna.

Z ulgą przyjmiemy też zmianę pisowni przymiotników utworzonych od nazw osobowych. Ileż to razy zastanawialiśmy się, jak zapisać przymiotnik molierowski, mickiewiczowski albo chopinowski… Dotychczasowa zasada zmuszała do rozstrzygania, czy to przymiotnik dzierżawczy, odpowiadający na pytanie czyj?, więc pisany wielką literą, czy przymiotnik jakościowy, odpowiadający na pytanie jaki?, pisany literą małą. Od dziś, bez względu na typ przymiotnika, zapiszemy go małą literą: dramat szekspirowski, epoka zygmuntowska, koncert chopinowski, koncepcja kartezjańska, filozofia sokratejska, dialogi platońskie, wiersz miłoszowski. Tylko przymiotniki archaiczne, tworzone od imion (rzadziej od nazwisk) mogą mieć pisownię dowolną: miłoszowy wiersz albo Miłoszowy wiersz, marysin dwór albo Marysin dwór, jacków dom lub Jacków dom.

Zmiana nastąpiła także w pisowni nazw nagród, odznak i medali. Już nie musimy rozstrzygać, czy słowa: nagroda, odznaka, medal wchodzą w obręb nazwy, czy są tylko określeniem pospolitym. Będzie można zapisywać je wielką literą: Nagroda Nobla i Nagroda Gazele Biznesu albo, jak dotąd, nagroda Gazele Biznesu, Medal za Ofiarność i Odwagę i Medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata lub: medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

I jeszcze jedna zmiana dotycząca wielkich i małych liter: kometa będzie pisana wielką literą. Dotąd wyraz kometa był traktowany jak słowo pospolite, choć zawsze towarzyszył nazwie własnej. Teraz bez żadnych wątpliwości napiszemy: Kometa Borrelly, Kometa Halleya, Kometa Hyakutake, Kometa ISON itp.

Ażeby się nie pogubić w nowościach, polecam Państwu nowo wydany Mały słownik ortograficzny. Nowe reguły pisowni 2026, którego jestem współautorką. Można go pobrać ze strony Rady Języka Polskiego albo z mojej strony internetowej.

Życzę Państwu dobrego Nowego Roku 2026 z przyjaźniejszą ortografią!

Używamy plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość. Kontynuując korzystanie z naszej strony, zgadzasz się z naszą polityką dotyczącą plików typu cookies.