Językowa corrida

20.01.2023

Dzióbek w dzióbek

Jak pisać dzióbek? Takie pytanie zadają sobie uczestniczki konkursu na najładniejszy patchwork, odbywającego się pod hasłem „Dzióbek w dzióbek”.

Warto wyjaśnić, że angielskie słowo patchwork to ‘kompozycja ze zszytych kawałków tkaniny, dzianiny, skóry, futra’. Wydaje mi się, że wyraz ten nie ma w polszczyźnie trafnych synonimów, bo mozaika albo zlepek nie oddają w pełni charakteru patchworku. Jednak mimo wyraźnie odczuwanej obcości pisowni i wymowy [paczłork lub peczłork] ów anglicyzm zadomowił się w polszczyźnie. Notują go słowniki języka polskiego, tworzy się też od niego wyrazy pochodne. Na przykład rodzina patchworkowa to taka, w której są wspólne dzieci obojga rodziców i ich dzieci z poprzednich związków, a także „zwielokrotnieni” członkowie rodzin: dziadkowie, ciocie, wujkowie itp.

Wróćmy jednak do dzióbka, bo to on jest bohaterem felietonu, choć ma tu bezpośredni związek z patchworkiem. „Dzióbek w dzióbek” to określenie używane przez osoby szyjące patchworki. Chodzi o precyzyjne zszywanie drobnych elementów, z których powstają większe kompozycje. Jak jednak pisać ów dzióbek? Organizatorzy konkursu, którzy zapisali go przez „ó”, spotkali się z krytyką zwolenników pisowni przez „u”. Kto ma rację? Rację mają ci, którzy piszą przez „ó”, ponieważ dzióbek pochodzi od słowa dziób i jest wariantem słowa dziobek, a zszywane kawałki materiału mają dzióbki podobne do ptasiego dzioba. Wszystkie te rzeczowniki pochodzą od czasowników dziobnąć, dziobać, więc litera „ó” jest w nich uzasadniona.

Ale przecież – powiedzą czytelnicy – słowo dziubek także istnieje, można je znaleźć w różnorodnych tekstach! To racja, choć trzeba stwierdzić, że dziubka przez „u” słowniki nie notują. Jest jednak rozpowszechnione w zwyczaju językowym, a używane głównie jako wyraz pieszczotliwy, tzw. afektonim. Do ukochanej osoby możemy napisać: Dziubku mój kochany. Ów dziubek nie jest jednak spokrewniony ze słowami dziób i dzióbek, tylko pochodzi od słowa dziubać 'uderzać czymś ostrym, kłuć'. Może kojarzy się z całowaniem, gdy „dziubiemy” się nosem? Chyba jednak nie, bo etymologicznie całować to nie dziubać, tylko scalać, gdyż od tego właśnie wyrazu wywodzi się czasownik całować.

Jak widać, uzasadnienie dla pisowni dziubek jest znacznie trudniejsze niż dla pisowni dzióbek. Czy jednak musimy ją uzasadniać? Wystarczy przyjąć, że czułe słówko dziubek może być także pisane przez „u”. I że mogą być od niego tworzone różne określenia: dziubulek, dziubulinek, dziubulasek, dziubeniek, dziubasek, dziubul, dziubuś i inne, które przyjdą do głowy i do serca zakochanej osobie. Rzecz jasna, te same słowa mogą być też pisane przez „ó”. 

A co z nazwą konkursu? Już wiemy: hasło „Dzióbek w dzióbek” jest trafne i zapisane poprawnie.

13.01.2023

Nie tyle – ile

O składniowych „papużkach nierozłączkach”, czyli podwojonych spójnikach, pisałam tu kilkakrotnie. Jest to jednak dość trudny problem poprawnościowy. A że w nadchodzących maturach ocena pracy uczniów będzie zależała między innymi od ich sprawności w budowaniu różnorodnych zdań, takie przypomnienie może im się przydać.

            Te „papużki” to pary spójników używane jako swego rodzaju konstrukcja, na której opiera się zdanie złożone. Mówiąc prościej: muszą wystąpić oba, żeby się owa konstrukcja nie zawaliła. Jeśli użyjemy jednego, to nie możemy zrezygnować z drugiego. Dotyczy to takich podwojonych spójników: jeśli – to, dlatego – że, nie tyle – ile, o ile – o tyle, nie tylko – lecz także, zarówno – jak i, chociaż – to jednak, tak – jak.

Swoboda pisania dopuszcza możliwość pominięcia jednego członu w dwóch parach spójników: jeśli – to oraz chociaż – to jednak. Można napisać: Jeśli się nauczysz, to zdasz egzamin albo: Jeśli się nauczysz, zdasz egzamin. Można napisać: Chociaż się starał, to jednak nie zdał egzaminu albo: Chociaż się starał, nie zdał egzaminu. Jednak mimo że nie zapisaliśmy w tych zdaniach drugiego spójnika, to się go domyślamy, więc wzorcowa konstrukcja składniowa została zachowana.

Taka swoboda twórcza nie dotyczy innych spójników, które muszą występować razem. Mam na myśli zwłaszcza połączenie dlatego – że, w którym drugi spójnik często jest zastępowany spójnikiem bo. Poprawne jest zdanie: Nie piszę wierszy dlatego, że nie potrafię. Poprawne jest również zdanie: Nie piszę wierszy, bo nie potrafię. Pomieszanie tych dwóch konstrukcji jest błędem składniowym.

Trzeba przyznać, że nie są to łatwe zasady szczególnie dziś, gdy częściej czytamy teksty publicystyczne (zwłaszcza w internecie) niż starannie opracowane teksty literackie czy popularnonaukowe. Ale nawet najbardziej rygorystyczne zasady mogą się z czasem osłabiać i poddawać zwyczajowi językowemu. Tak się dzieje z dwoma innymi parami spójników: nie tylko – lecz także oraz nie tyle – ile.

Wzorcowe połączenie: nie tylko – lecz także jest stosowne w starannych testach pisanych. W tekstach „lżejszych”, zwłaszcza mówionych, częściej używamy wariantów: nie tylko – ale i, nie tylko - ale też, nie tylko – ale również. Choć Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN wydany w końcu ubiegłego wieku przestrzega przed użyciem tych niewzorcowych konstrukcji, to dziś już nie uznajemy ich za niepoprawne. Potwierdza to aktualny Wielki słownik języka polskiego PAN.

Podobnie jest z wzorcową konstrukcją nie tyle – ile, zastępowaną przez konstrukcję nie tyle – co. Tej drugiej używają nie tylko „zwykli” użytkownicy polszczyzny, lecz także tacy mistrzowie pióra, jak Stanisław Lem, Kornel Makuszyński, Wiesław Myśliwski, Daniel Passent, Stanisław Ignacy Witkiewicz, więc i ten wariant można uznać za właściwy.

Nie wiem jednak, jak będą te dwie nowatorskie konstrukcje składniowe oceniać maturalni egzaminatorzy. Dlatego radzę maturzystom: wkujcie formy wzorcowe, a szaleć językowo będziecie już po zdanej maturze.

05.01.2023

Wojna. Inflacja

Tytułowe słowa to tegoroczni zwycięzcy plebiscytu Słowo Roku organizowanego przez Uniwersytet Warszawski. Kapituła złożona z dziesięciorga językoznawców wybrała słowo wojna, a głosujący internauci słowo inflacja. Na drugim miejscu z wyboru kapituły znalazła się inflacja, a internautów – wojna. Można więc uznać, że słowami roku 2022 są wojna i inflacja.

Uczestnicy plebiscytu wybierali spośród wyrażeń najczęściej pojawiających się w prasie ubiegłego roku. Były to: agresja/agresor, dodatek (węglowy), dron, granica, inflacja, kamień milowy, mierzeja (Wiślana), omikron (szczep wirusa SARS), opał, paliwo (ceny paliw), podręcznik (do HiT), podwyżka, pomoc/pomagać, przekop (mierzei Wiślanej), rakieta, ryba (śnięta w Odrze), rzeka (zatrute rzeki), uchodźca/uchodźczyni, uciec/uciekać, w Ukrainie, węgiel, wojna, zbrodnia (wojenna Rosji w Ukrainie).

To smutne, że nie ma wśród tych słów żadnego optymistycznego. Wszystkie związane są z jakimiś problemami, konfliktami, zagrożeniami, lękami. Najbardziej złowrogie jest słowo wojna. Kto by pomyślał, że po 77 latach od ostatniej wojny wróci ono na pierwsze strony gazet. I że – wydawałoby się – przebrzmiałe powojenne hasło: Nigdy więcej wojny! znów stanie się aktualne. Trzeba też zwrócić uwagę, że wyrażenie przed wojną, dotąd łączone z rokiem 1939, zmienia swoje znaczenie.

Z wojną i z polityką łączy się słowo inflacja, której się obawiamy i którą się martwimy, która pełza, kroczy, galopuje, pożera nasze pieniądze i ma gorzki smak. Z wojną związane są też nazwy ludzi: uchodźca i uchodźczyni, znajdujące się w rankingu kapituły na trzecim miejscu. Uchodźca był zwycięzcą plebiscytu w 2015 roku. Wtedy to słowo odnosiło się do uciekinierów z Afryki i z Syrii i miało inne zabarwienie: budziło (podsycany przez polityków) lęk przed terroryzmem. Używane było głównie w liczbie mnogiej, nierzadko w połączeniu ze słowem fala, co zacierało osobowość uciekających ludzi i wzmagało poczucie zagrożenia.

Z tegorocznym plebiscytowym słowem uchodźca łączą się inne emocje: empatia, współczucie, potrzeba niesienia pomocy. Mówiąc o uchodźcy i uchodźczyni myślimy przede wszystkim o bliskich nam Ukraińcach i Ukrainkach. Myślimy też o złapanych w potrzask na granicy polsko-białoruskiej uchodźcach i uchodźczyniach z innych krajów. Żeńska forma uchodźczyni uzmysławia, że wśród ludzi uciekających przez obie granice są też kobiety.

Na trzecim miejscu w głosowaniu internautów znalazło się wyrażenie w Ukrainie, świadczące o wysokiej świadomości językowej Polaków. Jeśli bowiem w opinii mieszkańców Ukrainy stosowanie przyimka „w” zamiast przyimka „na” jest wyrazem szacunku, to zmianę językowych przyzwyczajeń można uznać za przejaw naszej empatii i wrażliwości językowej.

Warto zauważyć, że w grupie najczęstszych słów ubiegłego roku nie ma takich, które byłyby związane z klimatem, choć w 2019 roku wygrał klimat, a w 2018 – puszcza. To wszystko przez wojnę, której – mam głęboką nadzieję – już w 2023 roku nie będzie

31.12.2022

Nadzieja

Napisała do mnie korespondentka, której córeczka ma na imię Zoja: „Czy mogłaby Pani pomóc mi w rozstrzygnięciu, jak prawidłowo odmieniać przez przypadki imię Zoja? W internecie w dopełniaczu, celowniku i miejscowniku widnieje zapis Zoi albo Zoji. Która forma jest poprawna?”. Podobne dylematy mają rodzice, którzy nazwali swoje córki imionami Maja albo Kaja, bo nie wiedzą, czy w zapisując formy gramatyczne tych imion, mogą zachować literę „j”, czy muszą ją opuścić.

Imiona Zoja, Maja, Kaja są zbudowane podobnie jak rzeczowniki pospolite aleja, epopeja, nadzieja. Reguła ortograficzna dotycząca ich zapisu jest sformułowana tak: rzeczowniki żeńskie zakończone na cząstkę -ja stojącą po samogłoskach mają w dopełniaczu, celowniku i miejscowniku zakończenie -i: aleja – alei, epopeja – epopei, nadzieja – nadziei, Zoja – Zoi, Maja – Mai, Kaja – Kai. Zapisując te formy gramatyczne, opuszczamy literę „j”,  chociaż słyszymy ją w wymowie. Ważne, by cząstka -ja stała po samogłosce, bo jeśli stoi po spółgłosce, to literę „j” zachowujemy: misja – misji, poezja – poezji, edukacja – edukacji itp. Trzeba po prostu zapamiętać tę zasadę, by nie popełnić błędu w pisowni.

Jednak od czasu do czasu podnoszą się głosy w obronie litery „j” w formach gramatycznych nazw zakończonych na cząstkę -ja stojącą po samogłosce. Dyskutują o tym zwłaszcza właściciele nazwisk typu Ziaja, Dziurleja, Dyja, którzy dowodzą, że formy Ziaji, Dziurleji, Dyji są bliższe podstawowej postaci nazwiska, a litera „j” jest w nim istotnym elementem identyfikacyjnym. I choć w praktyce nie mają z reguły wahań co do pisowni form epopei czy szyi, to w podobnie zbudowanych nazwiskach wolą pisownię z „ji”.

O taką pisownię upominał się gdański językoznawca, profesor Bogusław Kreja, który wyrażał zrozumienie dla ogólnej zasady ortograficznej, jednak wskazywał na różnice między klasą nazw pospolitych a klasą nazw własnych. Pisał tak: „wyrazy pospolite mamy w swoim „językowym magazynie wewnętrznym” (czyli „językowej pamięci”), natomiast nazwy własne znajdują się w tym „magazynie” w zakresie dużo mniejszym. (…) jak się spotkam z zapisaną formą o idei czy z formą o szyi, to wiem (podpowie mi to mój ”magazyn wewnętrzny”), że odpowiednie mianowniki będą mieć formę idea i szyja. Gdy się spotkam z formą nazwiskową o Matei, to mój „magazyn wewnętrzny” jest bezradny i nie może mi podpowiedzieć, czy mianownik powinien mieć w tym wypadku formę Mateja czy Matea”.

To słuszna uwaga, ponieważ nazwy zakończone na litery -ea, jak orchidea czy Rea także mają w dopełniaczu, celowniku i miejscowniku końcówkę -i: orchidei, Rei. Więc choć nie namawiam właścicieli nazwisk kończących się na -ja, by łamali zasadę ortograficzną, to jestem pełna zrozumienia dla osób używających form z tematycznym „j”, jak Dyji czy Kreji, których to form nie mamy w naszej „językowej pamięci”.

A z okazji ostatniego tegorocznego felietonu życzę wszystkim Czytelnikom nadziei na nowy lepszy rok 2023.

23.12.2022

Spokojnych świąt!

I znów święta, i znów „magiczny” czas i „magiczna” rzeczywistość. Tak w każdym razie nazywają to media i reklamy, odmieniające słowa magiczna, magiczny, magiczne przez wszystkie przypadki. Jest więc magiczna choinka w centralnym miejscu większości miast, są magiczne jarmarki bożonarodzeniowe, jest też mnóstwo magicznych przedmiotów i obiektów: magiczna kula, z której można wróżyć, magiczna różdżka, którą można czarować, magiczna plastelina, magiczny kubek, magiczna gąbka, magiczna butelka, magiczny domek, magiczny Tomek, magiczny Kraków, magiczny Szczecin i setki innych magicznych rzeczy i miejsc, tworzących magiczny świat, nie tylko świąteczny.

Frekwencja wyrazów związanych z magią wyraźnie wzrasta w okolicach grudnia. Nie używamy tych słów w tradycyjnym sensie: ‘wierzenia i praktyki oparte na przekonaniu o istnieniu mocy nadprzyrodzonych, które można opanować i wywoływać za pomocą zaklęć, obrzędów i czarów’. Mówiąc o magii, myślimy raczej o ‘niezwykłej sile oddziaływania, zniewalającym uroku, o czarze’, a słowo magiczny stosujemy jako „polepszający” synonim takich określeń, jak atrakcyjny, wspaniały, bajeczny, porywający, tajemniczy itp. Bo trzeba przyznać, że w grudniowym czasie jest jakiś urok, czar, pragnienie czegoś niezwykłego, oczekiwanie na cud…

Wyjątkowości temu świątecznemu okresowi dodają też różnorodne życzenia i to one są najbliżej świątecznej „magii”. Wypowiadając różne formuły słowne: Niech się spełnią twoje marzenia, Niech ci zdrowie dopisuje, Niech się wszystko dobrze układa, Niech ci Bóg błogosławi oczekujemy, że jakieś tajemne siły spełnią te prośby, że życzącymi słowami możemy przywołać dla naszego rozmówcy szczęście i dobry los. Jest to echo dawnych przekonań, że słowa mają moc sprawczą i że wpływają na bieg wydarzeń.

Dziś jednak życzenia są bardziej rytualną formą podtrzymania kontaktu między ludźmi, niż oczekiwaniem na ingerencję tajemnych mocy. Czego i jak sobie życzymy? Najczęściej: Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia albo: Zdrówka! I nie tylko dlatego, że zdrowie jest najważniejsze, lecz także dlatego, że to najłatwiejszy sposób wyrażenia pozytywnych uczuć wobec rozmówcy. Mało kto się w życzeniach „rozgada”, zwykle słychać: Zdrowych i  wesołych świąt. Takie czasy …

Pyszną anegdotę na temat życzeń przytoczył profesor Michał Rusinek, barwnie komentujący współczesne zwyczaje językowe: „Zadzwoniła pani z radia z pytaniem, czy zechciałbym przekonać słuchaczy, żeby składali sobie jakieś mniej konwencjonalne życzenia niż Zdrowych i wesołych. Powiedziałem, że mam zapalenie krtani, więc nie bardzo. Na co ona: „No to zadzwonię za rok. A tymczasem: Zdrowych i wesołych!".

Zdrowych, wesołych i spokojnych świąt, Drodzy Czytelnicy!

16.12.2022

Lubię przecinki

Często piszę o przecinkach, bo nie wyobrażam sobie bez nich żadnego tekstu. Ściślej mówiąc, nie wyobrażam sobie bez przecinków swojego tekstu ani żadnego innego napisanego starannie.

Oczywiście wiem, że teksty bez przecinków istnieją i że są osoby, którym znaki interpunkcyjne nie są do pisania potrzebne. Ale zastanawiam się, jak się autorom taki tekst składa w sensowną całość. Wszak przecinki mają istotny wpływ na znaczenie wypowiedzi, jak choćby w klasycznym przykładzie: „Rozstrzelać nie wolno, wypuścić” i „Rozstrzelać, nie wolno wypuścić”. Tak więc jestem rzeczniczką przecinków, bo to one wpływają na jasność i przejrzystość tekstu.

Równie irytujący jak brak przecinków jest ich nadmiar. Są takie osoby, które najpierw coś napiszą, a potem wstawiają przecinki. Tak czasem robią moi studenci, wiedząc, że ja – jak mówią – „lubię przecinki”. Ale tu nie ma co lubić czy nie lubić, przecinki w zdaniu są jak drogowskaz i ściśle współpracują z regułami składniowymi.

Niektórzy sądzą, że przecinek wstawia się w miejscu, w którym czytający bierze oddech, a ściślej mówiąc, zawiesza głos. Absolutnie nie! Nie każde zawieszenie głosu przez czytającego sygnalizuje przecinek! Nie kwestionujemy zbieżności przecinków z oddechem na przykład w pierwszych słowach „Pana Tadeusza”: Litwo, ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie… Ale w zdaniu: Szczecin to piękne miasto nie wstawiamy przecinka, mimo że można je przeczytać z niewielkim zawieszeniem głosu przed słowem to.

Czy to znaczy, że się nie stawia przecinka przed to? W tym konkretnym zdaniu na pewno nie, ponieważ wyraz to pełni w nim funkcję łącznika, zamiast słowa jest: Szczecin jest pięknym miastem. A przed słowem jest przecinka nie wstawiamy, bo nie oddzielamy podmiotu (Szczecin) od orzeczenia (jest miastem).  Inaczej jest, gdy wyraz to jest spójnikiem wprowadzającym zdanie współrzędne: Jak skończysz pracę, to pójdziemy do kina. Dwa zdania składowe musimy oddzielić przecinkiem.

Najczęściej uczymy się zasad stawiania przecinków metodą „przed”. Wiemy, że przecinek stawia się przed jakimś wyrazem, np. który, jaki, gdyż itd. albo przecinka nie stawia się przed wyrazami i, oraz, albo, lub itd. To prawda, jest jednak od tej ogólnej zasady sporo wyjątków, które wymagają osobnego omówienia. Zwrócę tylko uwagę na spójniki i, oraz, przed którymi czasem stawia się przecinki. Profesor Jan Miodek zbudował zdanie, które uznaje za dobry przykład „niedogmatycznego” traktowania zasad interpunkcyjnych: To, co mówisz, i to, co robisz, jest słuszne. Zdaniem nadrzędnym jest: To i to jest słuszne, a człony: co mówisz, co robisz są podrzędne, więc muszą być oddzielone przecinkami stojącymi tu przed spójnikiem i.

Z tego wszystkiego można wyciągnąć jeden wniosek: ażeby właściwie stawiać przecinki, trzeba nieustannie odświeżać podstawowe wiadomości o budowie zdania, które przyswoiliśmy w początkowych latach edukacji szkolnej. 

09.12.2022

Essa!

Tytułowe słowo zwyciężyło w tegorocznym plebiscycie na Młodzieżowe Słowo Roku. Essa to znak radości, triumfu, luzu, błogości. Essę można mieć lub na essie być.

Trudno dociec, skąd się essa wzięła. Może z tekstów rapu, może od angielskiego słowa easy, skróconego do postaci czyli ez/es, a może z jeszcze innych języków. Słyszałam głosy, że essa to szczecińskie słowo obiegowe lat dziewięćdziesiątych, „nie bardzo grzecznie urodzone”. Można je usłyszeć w filmie „Seksmisja”, choć to raczej nie ta essa. W sumie jednak to nieistotne, ważniejszy bowiem jest fakt, że na podium stanął wyraz sygnalizujący radość i tryumf.

Plebiscyt, jak co roku, wzbudził wiele emocji wśród uczestników i obserwatorów. Pojawiły się głosy, że niektóre słowa biorące udział w konkursie mogą dyskryminować albo ranić, jak słowo pokemon ‘osoba wyróżniająca się krzykliwym, ekstrawaganckim, kolorowym wyglądem’ czy łymyn ‘kobieta, która nie rozumie’ albo ‘ach te kobiety!, albo ‘wiadomo, baba’.  To prawda, nie są to miłe słowa, ale slang nigdy nie był miły, bo nie taka jest jego rola. Młodzież opisująca świat widzi go w krzywym zwierciadle i dodatkowo swoimi słowami wykrzywia, by się pośmiać, obśmiać, wydrwić.

Ale przecież lubimy młodzieżowe słówka. To ze slangu trafiły do potocznej polszczyzny takie określenia, jak facet, wypas, wypasiony, masakra, dzban (zwycięzca plebiscytu z 2018 roku), o słowach „mocnych” nie wspominając. Mniejsze szanse na przyswojenie przez nieco starsze osoby mają słowa związane z życiem w sieci, z Tiktokiem, Youtubem, z komputerowymi grami. To stamtąd wywodzi się NPC, które zajęło szóste miejsce. Świetnie opisał je w „Polityce” redaktor Bartek Chaciński, członek kapituły plebiscytu: „Jeśli ktoś zlewa się z tłumem, ubiera się jak inni, a zachowuje mechanicznie, usłyszy, że jest NPC, enpecem albo enpecetem. Od określenia non-player character, czyli takiej postaci z gry, którą nie steruje żywa osoba, tylko algorytm” (polecam cały tekst).

Młodzieżowe słowa zaskakują nowatorstwem i możliwością skojarzeń. Młodzi ludzie lubią się bawić językiem, wymyślać nowe formy, przekształcać już istniejące, by nadać im charakter jednocześnie indywidualny i wspólnotowy. Takim słowem w tegorocznym konkursie jest wyróżniona przez jury słowo odklejka nazywające człowieka albo stan, w jakim się znajduje. Odklejka ma kilka wariantów o tym samym znaczeniu: odklejeniec, odklejony, odkleja. Swoje nazwy mają też czynności i stany: odkleić się, odkleiło, odkleja. Kiedyś mieliśmy odlot, odjazd, odpał, ktoś mógł być odjechany, komuś mogło odwalić albo opalić. Dziś może się odkleić lub mieć odkleję.

Trochę żałuję, że na podium nie stanęło sympatyczne słówko odklejka (już czuję, że je polubimy), ale cieszę się, że zwyciężył pozytywny okrzyk radości!

02.12.2022

Goscinny

To nie jest literówka w tytule, tylko nazwisko autora opowiadań dla dzieci o przygodach Mikołajka. René Goscinny miał polskie pochodzenie; jego ojciec nazywał się Gościnny. A że rodzina wyemigrowała do Francji, więc polska forma nazwiska została dostosowana do pisowni i wymowy francuskiej. Zniknął znak diakrytyczny, czyli kreseczka nad literą ‘ś’, a nazwisko zaczęto wymawiać jak [gosini], z akcentem na ostatniej sylabie i twardym s, takim jak w wymowie słowa sinus

Jednak Polacy w naturalnym odruchu artykułują nazwisko Goscinny zgodnie z zasadami polskiej wymowy. Obie sąsiadujące głoski: twardą [s] i miękką [ci] wymawiamy miękko, tak jak w przymiotniku gościnny. Czy popełniamy błąd? Nie! Gdy mówimy po polsku to mamy prawo wymawiać nazwisko pisarza po polsku. Gdy mówimy po francusku, powinniśmy artykułować je po francusku.

Wymowa to jedno, ale jak odmieniać nazwisko Goscinny? Polskie nazwiska zakończone na -y przybierają formy przymiotników. Możemy więc tak samo odmieniać nazwisko Goscinny: Goscinnego, Goscinnemu, o Goscinnym. Jeśli wymawialibyśmy to nazwisko po francusku: [gosini], to w pisowni moglibyśmy zastosować apostrof: Goscinny'ego, Goscinny'emu. Tak samo zapisujemy formy gramatyczne innych obcych nazwisk zakończonych w pisowni na -y: Kennedy Kennedy’ego, Kennedy’emu, DebussyDebussy’ego, Debussy’emu. Nie stawiamy apostrofu tylko w formach narzędnika i miejscownika: Goscinnym, Kennedym, Debussym.

Ale chyba nie ma potrzeby komplikować apostrofem pisowni nazwiska Goscinny,  które bez względu na wymowę przybiera takie same formy gramatyczne. Nie ma większej różnicy, czy napiszemy Goscinnego i wymówimy [gościnnego], czy napiszemy Goscinny'ego i wymówimy [gosiniego]. Tożsamość nazwiska zostanie zachowana, choć zapewne Polacy trochę się pogłowią, o kogo chodzi w przypadku [gosiniego] (z twardym s!).

A co z imieniem René akcentowanym na ostatniej sylabie? Czy się je odmienia? Można odmieniać, można nie odmieniać. Oczywiście lepsza jest ta możliwość, która respektuje cechę polszczyzny, jaką jest fleksyjność. Jest to zdolność wyrazów do przybierania różnych form gramatycznych (nazywamy to odmianą). Odmiana nie jest udręką użytkowników języka, choć tak można by sądzić, gdy słyszy się osoby „zakazujące” odmiany własnych nazwisk. Odmiana jest dobrodziejstwem, bo formy gramatyczne przekazują różne informacje. Gdy użyję formy celownika: Renému, to przekażę informację, że mu się przyglądam, chcę mu coś dać albo pokazać. Gdy użyję formy dopełniacza: Renégo, to poinformuję, że go nie ma, albo że coś jest jego własnością itp.

Zatem nie stawiajmy pytania o to, czy nazwisko René Goscinny się odmienia, pytajmy tylko, jak się odmienia. A odpowiedzią jest powyższy felieton.

25.11.2022

Kto rządzi językiem?

Odpowiedź na tytułowe pytanie wydaje się prosta: językiem rządzą jego użytkownicy. Język jest bowiem tworem społecznym i istnieje tylko dlatego, że jest jakaś społeczność, która go tworzy i użytkuje. Językiem nie rządzą żadne instytucje, językoznawcy czy słownikarze, bo nikt nie ma mocy, by samodzielnie, w pojedynkę, kształtować język – własność całej wspólnoty.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że do różnych językowych instytucji: Rady Języka Polskiego, instytutów językoznawczych, poradni językowych przychodzą listy z prośbą, żeby „uznać” jakieś nowe słowo, „wprowadzić” je do słowników albo zmienić znaczenie już istniejącego. Ktoś wmyślił jakiś neologizm, który wydaje mu się niezwykle trafny, więc prosi językoznawców, by to słowo zapisać w słownikach. Ale w słownikach znajdują się tylko słowa faktycznie używane, utrwalone w języku ogólnym albo w odmianach specjalistycznych. Aby się jakiś neologizm upowszechnił i w końcu trafił do słowników, trzeba go używać tak często, by inni uznali go za trafny i potrzebny. Musi być utrwalony w języku mówionym i w tekstach pisanych, a wtedy ma szansę na to, by go leksykografowie zauważyli i zanotowali w słownikach.

W ubiegłym roku w plebiscycie na Młodzieżowe Słowo Roku jury przyznało wyróżnienie neologizmowi odciszyć się używanemu w czasie zdalnej edukacji przez młodzież (a może i przez nauczycieli) w znaczeniu ‘ponownie włączyć głośnik’: „Kiedy się już wyciszyliśmy, czyli wyłączyliśmy mikrofon na platformie zdalnej, wtedy może zajść potrzeba, żebyśmy się z powrotem odciszyli” – objaśniano w uzasadnieniu. Słowo zostało wtedy uznane przez młodzież i przez jury za trafne i potrzebne. Ale czy dziś jest jeszcze używane? Na pewno nie na tyle często, by mogło trafić do słowników. Więc nawet pozytywna opinia fachowców nie zapewnia „wprowadzenia” słowa do języka, jeśli jego żywot jest krótki.

Czasem ktoś ubolewa, że jakieś słowo jest niewłaściwie używane. Na przykład słowo technologia bywa używane zamiast słów technika albo informatyka, więc zatroskany użytkownik prosi językoznawców o interwencję. Jak mielibyśmy interweniować? U kogo? Znaczenia słów kształtują się w użyciu. Jeśli nie chcemy, by słowo się rozpowszechniło, to go nie używajmy! Językoznawcy ostrzegali przed niezgodnym z tradycją użyciem słowa dedykowany w znaczeniu ‘przeznaczony’. I co? Ostrzeżenia nie poskutkowały, bo Polacy pokochali anglicyzm dedykowany („dywaniki dedykowane do samochodu”) i je w tym nowym znaczeniu w takim stopniu utrwalili, że już je notuje „Wielki słownik języka polskiego” PAN.

A jeśli ktoś językoznawców pyta, czy może „samodzielnie wprowadzić do języka użytkowego” jakieś wymyślone przez siebie słowo, to odpowiadamy, że może, bo każdy ma prawo do językowej kreatywności. Czy jednak będzie ono powszechnie używane, zależy od tego, czy się innym spodoba. Bo to my rządzimy słowami i od nas zależy kształt naszego języka.

18.11.2022

Więc jeszcze raz…

Podczas dyskusji na temat szyku wyrazów w zdaniu jedna ze słuchaczek zadała mi pytanie: Czy to prawda, że spójnik więc nie może stać na początku zdania podrzędnego? Zdumiałam się, bo nigdy nie słyszałam, żeby ów spójnik miał takie ograniczenia składniowe. Ale gdy spytałam o to znajomą redaktorkę, okazało się, że w jej wydawnictwie też przestrzega się zasady niestawiania więc na początku zdania podrzędnego.

Tymczasem w „Wielkim słowniku poprawnej polszczyzny” PWN w haśle więc czytamy: ‘spójnik wprowadzający zdanie podrzędne’. Podane cytaty nie pozostawiają wątpliwości co do jego miejsca w zdaniu: „Było gorąco, więc szybko się zmęczyliśmy”; „Przyjdę później, więc będę krócej”. Zatem odpowiedź na wątpliwości słuchaczki jest jedna: to nieprawda, że spójnik więc nie może rozpoczynać zdania podrzędnego.

Sformułujmy jednak to pytanie inaczej: Czy spójnik więc może stać w innym miejscu niż na początku zdania podrzędnego? Oczywiście! W polszczyźnie szyk wyrazów jest swobodny, możemy je prawie dowolnie przestawiać w zależności od intencji: „Rozpadało się na dobre, postanowiliśmy więc wrócić do hotelu”; „Wychodził rano, wracał wieczorem, wiele godzin spędzałyśmy więc z córką same”. Gdyby w obu tych zdaniach spójnik więc rozpoczynał człon podrzędny, to też nie byłoby w nich błędu składniowego.

Bardzo ciekawy przykład ilustrujący możliwości spójnika więc podała korespondentka poradni językowej PWN. Zdanie brzmiało tak: „Ponieważ więc na wielkanocnym stole królować będzie szynka, niech nie zabraknie i chrzanu”. Wątpliwości korespondentki dotyczyły szyku tego zdania i miejsca spójnika więc. Z uzyskanej odpowiedzi wynikało, że więc łączy to zdanie z poprzednim (które jednak nie zostało przytoczone), zatem jest zbudowane poprawnie. Wniosek z tego, że spójnik więc może zajmować w zdaniu takie miejsce, na jakim chcemy go umieścić.

I oczywiście może rozpoczynać każde zdanie! Także to, które nie jest poprzedzone innym (chociaż mamy w głowie szkolną przestrogę, że „zdania nie zaczyna się od więc”). Zwykle zdania nie pojawiają się w oderwaniu od kontekstu, nawet jeśli ów kontekst jest oddalony. Szef może swoich pracowników powitać rano słowami: „A więc postanowione”, nawiązującymi do odległej w czasie dyskusji. „A więc wojna!” – to pierwsze słowa specjalnego komunikatu radiowego wygłoszonego 1 września 1939 roku. Gdy więc uczeń rozpoczyna zdanie od więc czy od a więc, to prawdopodobnie też nawiązuje do wcześniej omówionych treści.

Wniosek z tego taki, że jeśli wyraz więc jest spójnikiem sygnalizującym wynikanie, to może w tej funkcji zajmować różne miejsca w zdaniu. A jeśli jest partykułą modyfikującą sens zdania, to tym bardziej: „Chciałbym się z wami pożegnać. – A więc do zobaczenia za miesiąc”. Jednak w gruncie rzeczy jest nam obojętne, czy to spójnik, czy partykuła. Po prostu lubimy słowo więc.

Używamy plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość. Kontynuując korzystanie z naszej strony, zgadzasz się z naszą polityką dotyczącą plików typu cookies.